Strony

niedziela, 11 czerwca 2017

WIĘCEJ OGNIA!!!

"Papież przyjeżdża, aby rozpalić ogień wiary"
[cytat z publikacji katolickiej]...
     Niezupełnie wiem, bo artykuł tego nie wyjaśnia, a i z datowaniem ma jakby kłopot, dokąd się Dostojny Arcypasterz wybiera, tym bardziej, że i dalszy tenor artykułu stoi 
z tytułem w niejakiej sprzeczności.  Wynika bowiem z niego, że... 
 
   Nieugaszony w swej gorliwości apostolskiej Episkopat polski rozwiązał wreszcie palący problem i powiedział - NIE! NON POSSUMUS! VETO!
      Nie będzie w tej ich Polsce - kraju wiecznie buzującego ognia przekonań religijnych 
i płomiennej Wiary, gorejących  wież kościelnych i ognistych katolickich dusz, ciągle tlących się żagwi świętości i fajerwerków poświęceń - podobnego bezeceństwa... 
      Nie będzie w Polsce - płonącej stosami parafialnych ognisk, gdzie żarliwie rozpalony kapłan przygarnia do stęsknionej  i gorącej piersi nie tylko to osierocone dziewczątko z zapałkami lecz i napalonego chłopczyka z zapalniczką - takiej ohydy...
      Nie będzie  w Polsce - strzelających iskrami niosącymi pożar altruizmu płomiennych zarzewi powołań kapłańskich - tej okropnie okropnej okropności...
      Nie będzie w spływającej zaśmierdłymi rzekami i kryniczną wodą święconą, 
a może nawet wodą siedmiokroć egzorcyzmowaną! -w  tej naszej kościelnej Polsce jakiegoś tam brzydko woniejącego, nieprawomyślnego i wstecznie pogańskiego spopielania doczesnych szczątków ludzkich i nie będzie też odprawianych nad pogańskimi urnami chrześcijańskich mszy...
       Tak oto jednak dziwnie okazało się, że "nasz" tak idący przecież z Duchem Czasu Kościół Polski stroni od oczyszczającego duszę ognia jak diabeł od wody święconej...
       A gdzie nieugaszona łączność z Kościołem Powszechnym tak przez stulecia ogniście strzelistym i gorejąco płomiennym?
       Spaliłbym stu niewinnych, gdyby tylko znalazł się między nimi jeden winny [Konrad z Marburga].
      A ja czytam już trzeci tydzień relacjonowaną przez napalonych "żurnalistów" wiadomość o tym, jak pewien Tymcio został kapłanem i jego rozpalona "do gorącości" mama  gdacze o tym na wszystkich kanałach, co przekazują przygaszonym widzom rozognieni tą sensacją sprawozdawcy. 
       Na miejscy papy Pontifexa czułbym się "ździebko" zaniepokojony. Konkurencja tli się, proszę Franciszka!

- A co na to życie???
- "A życie sobie płynie"... 
- A pecunia non olet...  
- A księża niedowidzą i kropią... urny...

  Więc...

5 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Zostać spalonym? - Ohyda!

Sir Absurd z K`Lechistanu pisze...

Stać się karmą dla robactwa - rozkosz niepojęta...

PKanalia pisze...

jest taki fragmencik działalności Franciszka za który tegoż Franciszka nawet odrobinę lubię... tu pytanie należy postawić jednak, co jest bardziej ekologiczne: palenie, czy karmienie fauny podziemnej, tudzież nawozu do flory naziemnej... sytuację do tego komplikuje fakt, że polskie klechy buntują się przeciw capo di tutti capi z tegoż właśnie powodu /i nie tylko zresztą tegoż/ dając posłuch raczej szefowi wszystkich szefów z Torunia... i się zrobił problem, czy ma ten Franciszek przyjeżdżać, czy nie?...
pozdrawiać jzns :)...

Sir Absurd z K`Lechistanu pisze...

Franciszek ma to do siebie, że poglądy miewa inne w dni parzyste, a inne trzymają się go w dni nieparzyste...

BIMBROVNICUS pisze...

Osobiście podałbym Franciszkowi czarną polewkę lub arbuza. Bez popitki!