Strony

niedziela, 14 maja 2017

PADA DŻDŻ...

   "Pada dżdż"...
    Tak jest w jednym żarcie językowym Konstantego I. Gałczyńskiego. Tak jest i jest... Co na to poradzę? Mistrza Ildefonsa nie takie się zresztą żarty trzymały i dlatego słusznie przez oświatową Zalewską [czy jak tam ją zwą] w kanonie lektur szkolnych robi za wywalonego razem z niejakim Tuwimem i takim samym Broniewskim...
      A to, że partneruje im Noblista Miłosz to już sprawiedliwość [ludowa] i prawo [naturalne], i zrządzenie [Boże]. Podpadli za swoją żydo-komuno-prawosławno-libertyńską dezorientację i nawet tłumaczenie Psalmów na niewiele się jednemu zdało;
a zresztą, kto to był Dawid??? - Żyd nie należący do PiS!!! - Niech teraz sobie łobuzy pocierpią... Nie będzie się nasza pierwszosortowa katolicka prawdziwie polska młódź nad ich "poezją" znęcała... Pierwszeństwo da się Rymkiewiczom, Pietrzakom, Wolskim
i Chazbijewiczom, co za długi poemat o Wielkim Jarosławie [około 155 cm w kapciach] "poszedł w ambasadory" do Kazachstanu... A dla tych tam - drugi co najwyżej obieg... Niektórzy zresztą już tam byli...przywykli...

     Pada więc ten [nieistniejący oficjalnie w liczbie pojedynczej rzeczownik rodzaju męskiego - nieżywotny, nieosobowy, pospolity] dżdż... Niekiedy, ale nie w tym roku, "tęsknimy jak kania za dżdżem"... Gdzie mu się kiedyś jakby zawieruszył mianownik. Czy to ważne? Za to jak osobliwie po polsku brzmi...
- DŻDŻ!!! dż-dż... dż-dż...
      Chciałbym jeszcze zobaczyć niesłowiańskiego obcokrajowca [Gruzin to potrafi!!!] wypowiadającego owo verbum... Dla nas to nieomal bojowe verbum nobile... Niegdyś widziałem śliczną szesnastoletnią Niemkę [bywają takie] usiłującą wymówić nasze zwykłe i tak przecież łatwiutkie  słowo "szczupak". O mój Nieistniejący! Jak ona sobie pięknie to i owo pozapluwała!!! I jak wycierała... zażenowana nieco jakby...

     "Dżdż" to jednak  tylko "mięta z bóbrem" jak mawiał "warsiaski" Wiech...
     Oto już czają się na naiwnych "obcych" [i absolwentów zreformowanych przez tę niby oświatową szkół przykościelnych] takie niemożliwe do zapisania  bez użycia "polskiej klawiatury"[debile bowiem braki w ojczystej ortografii zawsze zrzucają
na nieistniejącą polską klawiaturę] rarytasy jak:

- gość...kość...złość...młódź...rzeżączka...
- bóść... pójść...siąść... pościć...
- zrzędzą...rzęsiście...rzężą...
-  rżnąć...ciupciać... wyrżnąć...wypiąć...tłuc.. skuć...
- łóż...łżą / łżę...żąć/żął...
- Łódź - łódź...
- przypuśćmy...uczciwy...

PRZYKŁADY:
- Rżnieta przez Rzędziana Rzepicha a to rzęziła, a to zrzędziła, iż na złość da mu w kość, bo gość przez rzeżączkę bóść jak należy nie  potrafi...
- Uchodźca polityczny, zamiast spokojnie siąść i pościć, zamierzał pójść do niewiernych, bo chciał sobie pociupciać...
- Pan minister wyrżnął lasy, po czym wypiął się  na masy...
- Ty łóż na polityków, a oni za twoje i tak cię ołżą, że tylko wziąć kosy i ciąć, i rżnąć, albo zwinąć pięść i tłuc...
- Stadionowa polska młódź może wszystkim mordy skuć!
- Przypuśćmy, że mamy uczciwy rząd...

   Co się tyczy Łodzi [pisownia "Łódź" jest dla większości narodowo myślących rodaków nie do pojęcia i przyjęcia] to w Sejmie  ścierają się dwie opcje;
a. Uć;
b. Óć.
   PiS jest za jedną...
   PO jest za drugą...
  Kukisyny są w dni parzyste za tą, w dni nieparzyste za tamtą...
  Nowocześni są za ...sobą, częściej jednak jakby wbrew sobie...
  Ludowcy czekają. Poprą jak zawsze zwycięską - słuszną opcję [nie za darmo]...
  Sołtysowa winą obarczy Tuska [i dziadka z Wehrmachtu]...
  Geniusz od spraw zamiedzowych weźmie przykład z San Escobaru...
  Długopis podpisze co każą wg instrukcji i bez czytania... On do tego przyzwyczajony...

A dżdż sobie popada...

31 komentarzy:

Frau Be pisze...

A to nie była przypadkiem dżdża? Tak mi coś w uszach dźwięczy...

Sir Absurd z K`Lechistanu pisze...

Dopełniacz - kogo? czego? -dżdżu
Miejscownik - z kim? z czym? z dżdżem...
"Łaknąć jak kania dżdżu" - frazeologizm.
Dżdżu = deszczu [Słownik ortograficzny]
"Deszcz kiedyś miał formę deżdż i odmieniał się: dżdżu, dżdżem, dżdże itp. Dziś z tych starych form odmiany pozostał nam tylko dopełniacz dżdżu" - Słownik języka polskiego.
- Nie widzę tu miejsca dla rodzaju żeńskiego.

BIMBROVNIKUS pisze...

Niestety, forsy brak na wojaż do Watykanu.
Znów pękło lustro dżdżu, pluszczą gotyckie gargule.
lury biegną przez strop, jak ciężkie z wojskiem pociągi.
Rzuciłem MSZ. A mogłem być w Rzymie konsulem. [K.I. Gałczyński - Elegie wileńskie]

Frau Be pisze...

Tak, wiem - takie są fuckty i tak to wygląda z punktu widzenia językoznawstwa i logiki. A jednak coś mi się po pamięci obija... A, szlag z nią.

Sir Absurd z K`Lechistanu pisze...

Ne Caesar quidem supra grammaticos.

Sir Absurd z K`Lechistanu pisze...

Deszcz i brak forsy...Skąd ja to znam...

Frau Be pisze...

Oczywiście. I Herkules dupa, kiedy językowa kupa.
Chyba czegoś się napiję. Bimbrovnikus byłyby ze mnie dumny.

BIMBROVNIKUS pisze...

Zawsze jestem dumny ze znajomości z ludźmi umiejętnie korzystających z darów Natury. Pamiętaj tylko, że pić trzeba mądrze - systematycznie, w odpowiedniej ilości i w odpowiednim towarzystwie. Odwiedź mnie...

Frau Be pisze...

Oj, co za nietakt z mojej strony... Jakoś nie wpadłam na to, że posiadasz blog. Migusiem nadrabiam!

Sir Absurd z K`Lechistanu pisze...

Szewc zawini - kowala wieszają. Jak ja uwielbiam takie sub-tyl-ności.

PKanalia pisze...

zaraz, zaraz, a czy ten Rzędzian to przypadkiem nie Rzepichę, tylko Horpynę, tego, tam?... a zresztą, jedno drugiemu nie przeszkadza...
zaś co do meritum meritualnego, to może taki miniskecz:
- Dż... Dż-dż...
- Toć wiem, że dżdży...
- No, to dż-dż...
- No co?!...
- Dż-dż... Dżwi kurwa zamknij!!!...
...
pozdrawiać :)...

Sir Absurd z K`Lechistanu pisze...

Horpyna by nie zrzędziła i nie rzęziła - najwyżej by howoryła duże dobre.

Andrzej - Art Klater pisze...

Ach, ząb zupa dąb,
łże żupan głąb,
moszcz rżysko plusk
tusk

serdeczności

Sir Absurd z K`Lechistanu pisze...

-Jak to było u Andrzeja Waligórskiego?

W gąszczu tuż przy wodogrzmocie
usiadł krzeczot na brzeszczocie.
Łowiec w krzakach krzeczota iszcze,
Kneź w dworzyszczu wziął zydliszcze,
Siadł, zagędźbił na podkurek,
Zaraz kur wór wniósł chór dwórek.
Rozdźwierzyły się podwoje,
pojedynczo lub po dwoje
Wchodzą przaśni, kraśni woje,
ni gieroje, ni playboye,
Gwarząc swoje ćmoje-boje.
Grzmią pokrzyki: "Sława, sława!"
I knehini Pipkosława
u przedproża zaporoża,
Kiej problem na ostrzu noża
lub kiej na gondoli doża.
Ta detyna boża stawa
wywołując grzmiące brawa.
Iście to magnacka feta,
w sosie własnym wajdelota
I filety z filareta
i kompoty z Wizygota,
Tur w bratrurze, żubrze udźce,
Wszyscy nuże chap za sztućce!
Ale kneź przed tą zabawą
chciał wystąpić z mową trawą -
Już się podniósł, wsparł o blat się,
Kiwnął w przód się oraz w zad się
I rzekł w średniowiecznej mowie:
- Mocium ichmość waćpanowie!
Jako wieda ano spokąd,
Dadźbóg raciąż do nipokąd,
brzęczyszczeje dyćka dziewierz,
Grzymidojda sierdząc nie wiesz!
Ady ino kićki dziopa
Cimcirymci Hryćka kopa?
Ady ino ćwiąka łajba,
Ano bździąg odbita szajba?
Ano gwoździec! Uździec ano!
Tu owacją mu przerwano,
udzielono mu poparcia
I zabrano się do żarcia,
choć po prawdzie z całej mowy
Nikt nie pojął i połowy,
gdyż kneź mówił o tych rzeczach
Raczej w stylu średniowiecza,
zasię młodsze pokolenie
Znało tylko odrodzenie,
więc nie doszła doń kneziowa
Mądrość niedościgła...
to skąd te brawa wpół słowa?
Bo kolacja stygła.

Z Daćbogiem!

Andrzej - Art Klater pisze...

Niezawodny w tej konkurencji Julo Tuwim:

SŁOWISIEŃ

W białodrzewiu jaśnie dźni słoneczko,
Miodzie złoci białopałem żyśnie,
Drzewia pełni pszczelą i pasieczną,
A przez liście kraśnie pęk słowiśnie.

A gdy sierpiec na niebłoczu łyście,
W cieniem ciemnie jeno niedośpiewy
W białodrzewiu ćwirnie i srebliście
Słowik słowi słowisienkie ciewy.

pozdrówiości

Sir Absurd z K`Lechistanu pisze...

Co za intuicja! Tak przecież obecnie przemawiają ministrowie "Dobrej Zmiany", tyle że gaworzą znacznie mniej pięknie, ale za to bredzą znacznie bardziej głupio. Niejeden zaś to istny "skurwysyndyk masy upadłości"...

Ulaptsoń i pćmij!

Sobiepan pisze...

Szanowny Absurdzie !!! Nieśmiało podpowiadam - dżdżownica

Sir Absurd z K`Lechistanu pisze...

Albo chrząszcz, albowiem słoń, słońce, słonecznik i słonina to nie jedna rodzina.

BBM pisze...

Skorzystałam z zaproszenia i dalipan zatkało mnie z podziwu! Będę zaglądać, komentować nie obiecuję, bom za słaba w te klocki.

Anonimowy pisze...

..."skurwysyndyk masy upadłości"... Ładny termin.To z zakresu ekonomii czy prawa?

Stokrotka pisze...

Na te wszystkie "dżdże" i tych escobaropodobnych i "proboszczopodobnych" i innych "sznurkipociągających" to nic nie poradzi...
Jedyne co warto /oprócz "upiciasięwarto"/ to pójść na spacer do lasu /jeśli jeszcze jest/ albo pod bzem na leżaczku nic nie robić albo czytać coś naprawdę na poziomie. /np. prof. Kołakowskiego/.
:-)

Sir Absurd z K`Lechistanu pisze...

Witam. Z tym podziwem, to bez przesady, proszę. A do komentowania zapraszam. Szczerze.

Sir Absurd z K`Lechistanu pisze...

Ten termin to dziecko "niesakramentalne" trzech mamuś - panny Socjologii, pani Ekonomii i niejakiej Jurystyki. Tatusiem jest p. J. Tuwim.

Sir Absurd z K`Lechistanu pisze...

Profesora Kołakowskiego można czytać, można słuchać[mp3]. Na balkonową sjestę wkładam do ucha "Bajki z Lajlonii". Cudo.

Staszek pisze...

A ten "Julo" Tuwim to pewnie jakiś "koleś" ze szkolnej ławki.
Te wasze wierszokleciny to z serii: Siedział sobie za wychodkiem i klepał g...wno młotkiem. A g...wno, jak to g....wno, klepało się nierówno !!!
Absurdalne Absurdy Absurda !!!

Sir Absurd z K`Lechistanu pisze...

O Wszechmądry, o Nieomylny!
1. Te "wierszokleciny" to nie "nasze" a wymienionych z nazwiska Poetów.
2. Nikt, nikogo, nigdy i nigdzie nie zmusza do identyfikowania się z nieakceptowalnymi tekstami i treściami.
3. Masz dwie [tylko] możliwości:
a. komentować przyzwoicie;
b."Siedzieć sobie za wychodkiem i klepać g...wno młotkiem"... Jak Ci się zawartość Twej mózgoczaszki wyklepie - to już tylko Twoja zręczność i sprawa.

Mozaika rzeczywistości pisze...

Witaj!

Widzę zacnie tu u Ciebie. I z lekka moim poczuciem humoru, odbiorem świata czuć. :) A to jest bardzo dobre.

Cóż ja mogę rzec o takiej ,,nadziei", jak dla mnie nie ma się co przejmować, tylko robić swoje. Po komentarzu widać od razu, że z książek to chyba widzieli tylko kilka, a i to bez większej refleksji. A wszelkie spotkania z książką, targi książek itp. to idea słuszna i wcale nie zapomniana przez ludzi, co roku widzę dużą liczbę chętnych na tych targach książki u mnie.

Pozdrawiam!

Sir Absurd z K`Lechistanu pisze...

Witaj i bywaj tu często. I rzeczywiście, w kontekście opisanej przeze mnie sceny wypada tylko jedno "robić swoje".
Pozdrowienia ślę...

BIMBROVNIKUS pisze...

Niech zgadnę, Staszek - dajesz w żyłe, ćpasz czy wąchasz? Bo że nie pijesz - oczywiste. To tak nie działa.

BIMBROVNIKUS pisze...

Bozia go pokarała jąkaniem i przeciągiem, bo mówił nieortograficznie?

Mozaika rzeczywistości pisze...

:) Szkoda po prostu czasu na naprawę takich osobników.

Pozdrawiam!