Strony

piątek, 15 sierpnia 2014

Typowo...


      Typowy urzędnik wrócił typowego wieczoru typowym autem do typowego domu wielorodzinnego.  Szybko otworzył typowe drzwi do typowego mieszkania. Dokonał typowej ablucji w typowej łazience, przebrał się w typową pidżamę, odwracając się dyskretnie plecami do świętego obrazu wiszącego na ścianie założył szybko typową grzeszną prezerwatywę, wszedł do typowego łóżka i nie budząc typowej żony, spełnił wobec niej typowy obowiązek małżeński, po czym usnął...
    Nie budząc jej rankiem, sporządził sobie typowe śniadanie i wyjechał do pracy.
    Żadne z nich nigdy nie dowiedziało się, że poprzedniego wieczoru typowy urzędnik pomylił piętra.

    Pytanie z gatunku to be or not to be: - Gdzie był w tym czasie i co robił mąż typowej kobiety?

    Typowa fantazja wg Raya Bradbury`ego - Fahrenheit 451... A mimo tego - typowa polska opowiastka rodem z typowej polskiej science-fiction...

24 komentarze:

Stokrotka pisze...

Czyżby aż tak żle było?

paczucha pisze...

Byl w w innym, typowym domu i czynil typowe rzeczy jakie robia typowi mezczyzni czujac obok siebie cialo typowej kobiety.

Vulpian de Noulancourt pisze...

Skoro wszystko było tu tak typowe, to może i takie niezamierzone i niezauważalne jednonocne zamiany żon i mieszkań są całkowicie typowe?
Pozdrawiam

Moje Nazwisko pisze...

Witaj, Stokrotko... To tylko literatura a właściwie tylko fantazja na jej temat.... W realnym życiu można pomylić miasto, ulicę, dom, mieszkanie i łózko, ale tego jednego szczegółu kobiecej anatomii nie da się da się i już... To jak linie papilarne... Więc nie jest wcale tak źle - tylko może śmiesznie...

... pisze...

Jest nawet polko-radziecki film opowiadający "toczno" taką historię. Pijany [!!!} obywatel Kraju Rad myli samoloty, ląduje nie w tym mieście, taksiarz wiezie go na określoną ulicę, typowy dom, typowe mieszkanie... etc. Nieprawdopodobna historia, szczególnie z tym pijaństwem obywatela Najszczęśliwszego Kraju na Ziemi......

... pisze...

"Marzenia jak chmurki szybują po niebie"... - piosenka, tylko nie chce mi się szukać kompozytora i tekściarza...

... pisze...

Pesymista odpowiedziałby - Niestety..., ja mówię - Na szczęście... Wymiana genów jest zawsze korzystna, a i ta odrobina satysfakcji... Choć czarno umundurowani kreacjoniści i ich ochotnicza rezerwa na pewno oficjalnie mieliby nieco inne zdanie... Miłego weekendu życzę...

Wachmistrz pisze...

Bez erotycznego jakiegokolwiek aspektu niemal identyczną historię dwaj znajomkowie przeżyli, co niemal parę dziesiątek lat temu na saksy jadąc, we Szwecyi mięli jakie truskawki bodaj zbierać. Szwedzisko znajome dało adres i się gospodarzyć kazało, dopokąd nie zjedzie po nich do mieszkania w mieście, by ich na wieś wywieźć... Owi blok naleźli, mieszkanie takoż bez nijakich zamków i kluczy, tandem wleźli, uczęstowali się czym się dało z barku i lodówki, ablucyj poczynili i dopieroż jeden wyszedłszy za czemś, wracając pomiarkował, że zmylili piętra i są w cudzem. Czem prędzej śladów bytności w miarę możności zacierając, przenieśli się niżej...znajdując tam identyczną nawet i co do mebli z Ikei, szufladę...:)
Kłaniam nisko:)

... pisze...

Ba!!! A gdzie Szwedka [także piętro niżej]?
Serdecznie pozdrawiam...

Anonimowy pisze...

Dzień dobry
Oglądałem ten film, o ile pamiętam chodziło o Moskwę i Leningrad i pomyłkę w wyborze kierunku jazdy środka ransportu, jednak w Polsce mogło (może) sięto też wydarzyć!
Czasem opowiadam znajomym historię z życia wziętą, która wydarzyła się gdy pracowałem w pewnej (zachodniej) sieci handlowej.
Otwieraliśmy właśnie sklep w LUBINIE (niedaleko Wrocławia). Sklep miał siedzibę na ul. JANA PAWŁA II pod numerem ... (jakiś wysoki numer). Odbywało się "zatowarowanie" sklepu ale ciężarówka z towarem się spóźniała. Nagle telefon od kierowcy ciężarówki...
- Gdzie jesteście, bo przyjechałem na ul. JANA PAWŁA II pod numer ... (jakiś wysoki numer) ale tu nie ma waszego sklepu!
- A gdzie pan jest?
- No jak to gdzie, jestem w LUBLINIE na ul JANA PAWŁA II...

Jedna literka a jaka różnica :)))

Pozdrawiam


Krzysztof z Gdańska

... pisze...

Witam..
Lubin a Lublin... Jest o tym nawet piosenka Jana Kielusa dotycząca wydarzeń z "epoki" stanu wojennego {Myśleliśmy, że Lublin, a okazało się, że Lubin"]... A "Jana Pawła II"?... Taką uliczkę można znaleźć w Polsce nawet w Psiej Wólce... Ulicy Jana Pawła I nie uświadczy... Był człowiek nie ma człowieka... Całe szczęście że - prawdopodobnie - nie doczekamy też ulicy imienia paru innych kolejnych "numerów"......
Pozdrawiam...

Moje Nazwisko pisze...

A propos "innych numerów". A gdyby tak ulica imienia Urbana? Takich papieży było chyba ośmiu...

andante spianato pisze...

Najjaśniejszy Panie , a ja typowo odpowiem , a skądże mnie typowej blondynce wiedzieć , gdzie ów mąż bywał... Pozdrawiam...

... pisze...

Nasi odwieczni przyjaciele mawiają w takich razach - Morgenstunde hat Gold im Munde.., a ja odczytuję Twój głos, Serenissima, właśnie rankiem... Czy może być milsza wróżba? I czy aby na pewno blondynki nie wiedzą, gdzie ich mężowie spędzają zasłużony wolny czas?
Pozdrawiam szczerze rad...

Anonimowy pisze...

Dzień dobry

Za to w Gdańsku (od lat) jest ulica Wiesława. Tylko do tej pory nie wiem, czy "św. Wiesława" czy "towarzysza Wiesława" :)))

Pozdrawiam

Krzysztof z Gdańska

Moje Nazwisko pisze...

A czy był święty Wiesław? Bo że na Pomorzu był książę Wiesław [Wisław], to wiem... Jak tow. gen. Flaszka się dowie, przechrzci w spirytualnym uwznioślenu ulicę na Księdza Wiesława i po kłopocie...

Moje Nazwisko pisze...

"Marzenia jak p t a k i"... Zespół Trubadurzy... Ktoś kiedyś nawet w Koncercie Życzeń prosił kiedyś o piosenkę Truby Dużego...

Anonimowy pisze...

Co najmniej czterech Wisławów było książętami słowiańskiej Rugii w XIII wieku.

Anonimowy pisze...

Prawdę mówiąc nie znalazłem takiego w żywotach świętych, ale wszystko przed nami. Zawsze jest WIESŁAW WALĘDZIAK z Gdańska, potencjalny kandydat na ołtarze (jak mu się zemrze)...

Pozdrawiam

Krzysztof z Gdańska

... pisze...

Al e jak tu się modlić o wstawiennictwo do świętego Walendziaka?

Anonimowy pisze...

No, ja myślę, że Wiesław W. mógłby być patronem niemowląt (pampersy); patronem dyspozycyjnych dziennikarzy (też pampersy); patronem nieudolnych posłów (znowu pampers); patronem lewych biznesmenów (tym razem insulina Bioton :))).
Tak wszechstronny święty z całą pewnością zasługuje (za życia) na swoją ulicę w Gdańsku :)

Pozdrawiam

Krzysztof z Gdańska

... pisze...

Wy, Gdańszczanie, to macie dobrze... Ulica Jego Eminencji Generała Leszka Sławoja Daniel-Flaszy... ulica Prezydenta Milionolecia Profesora Doktora Lecha Aleksandra Wawelskiego [choć z niego taki profesor jak z półbliźniaka wysokościowiec]... ulica Jego Wielebności Prałata Brygidy... Teraz ulica Wiesława Pampers-Walendziaka... Macie też lotnisko Prezydenta Wielokroć Doktora h.c. Lecha W.... A my tylko - metro... Sejm.... abp Henryk Warszawsko-Praski doktor Boshaboora i więcej Nycz...
Pozdrawiam zazdrośnie...

Celt Petrus pisze...

Zgaduję, że Typowy Mąż Typowej Kobiety był w tym czasie w Typowej Delegacji...i nie zdziwiłbym się wcale, gdyby się okazało, że była tam również Typowa Asystentka onegoż, w charakterze jak najbardziej Typowej Kochanki... Za dużo tej typowości naokoło...

Dziękuję bardzo za odwiedziny i komentarz pod Druidami. Teraz zapraszam Cię znowu - czeka na Ciebie pewna niespodzianka (mam nadzieję, że nie tak całkiem typowa :-) ).

Rozjaśniło się tu u Ciebie trochę, bardzo przyjemnie :)

Pozdrawiam!!

... pisze...

Dziękuję... Już wpadam.