Strony

poniedziałek, 28 lipca 2014

Arcybasza HENRYK doktor OKADZICIEL i wierni poddani


   Niedziela - wczoraj [27 lipca roku upalnego]...

   Przed czterema miesiącami  arcybasza Henryk doktor Boshabora  zamknął wiernym wybudowaną przez nich wielkim nakładem kosztów i osobistych świadczeń świątynię, bo "mogłoby w niej dojść do profanacji|", a chodziło tylko o pozbycie się w myśl reguły mądrej "kto tu rządzi" znienawidzonego przez arcybaszę kapłana, co to nie pił, nie palił, dzieweczek a nawet chłopaczków pobożnie sługujących nie chędożył, bezprawnie cieszył się zaufaniem ludzi i najwyraźniej wierzył, beznadziejny naiwniak kar wszelakich godzien,  w to wszystko, w co arcybasza dawno już przestał...

  I właśnie wczoraj arcybasza osobiście mimo piekielnego upału otwarcie świątyni uświetnić raczył, okadziwszy ją wpierw godnie a gęsto z własnej kadzielnicy...

   A zgromadzony lud  klaskał nabożnie za dar ten tak niezwykle łaskawy ludzkiego paniska, co wpierw zabrawszy, co nie jego - teraz oddawał w swej wielkoduszności. wraz z przydanym nowym - cenzorem sumień, nadzorcą i poborcą - w trójosobie jedynym...

   Bo jak się niewolnika strzeli z pasją w pysk, a potem z ojcowską czułością się nad nim pochyli i - patrząc na cudownie wręcz puchnącą mordę - zacznie się nad nim litować,
to jest w tym i miłość bliźniego, i biblijne dobre ojcostwo, i... ta... no... jak jej tam... no... ta... tfu... [żeby w złą godzinę nie wypowiedzieć] SPRAWIEDLIWOŚĆ...

   - A jaka to satysfakcja osobista!

- Dać w mordę...
- Ulitować się nad obitym...
- Wysłuchać przeprosin i podziękowań tego  c z e g o ś.
-  Przebaczyć najłaskawiej...


video

7 komentarzy:

Nitager pisze...

Mają 1700 lat doświadczenia, jak postępować z ludem - trudno się dziwić, że rozegrali to po mistrzowsku. Jeszcze tydzień, miesiąc oże i lud zapomni o dawnym proboszczu.
Może jeden, może dwóch pomysli: "Ale o co tu chodzi? Bo na pewno nie o Boga!"

Vulpian de Noulancourt pisze...

Hierarchia oczekuje, że wszyscy z radością i pokorą będą nadstawiać drugi policzek, ale sama będzie utyskiwać i żądać sprawiedliwości, jeśli tylko ktoś na nią podniesie dłoń, choćby ją zaraz, przestraszony własnym czynem, opuścił. W końcu nie dla siebie to purpuraci robią, tylko dla chwały Najwyższego, a to wiele tłumaczy. To przecież dla dobra samych owieczek, które są w oczach pasterzy głupsze od własnych zadów.
Ciekawe, czy coś zaczyna się na tym polu psuć?
Pozdrawiam

... pisze...

Jeśli pomyślą "- O co tu chodzi" to już dobrze, bo zapewne spróbują sobie na to pytanie odpowiedzieć... Gorzej, że im już dawniej udzielono "jedynie słusznej odpowiedzi ..."- Chodzi o grzech nieposłuszeństwa, błędy w wierze, a nade4 wszystko o propagowanie treści nieakceptowanej przez arcybaszę".

... pisze...

Arcybasza Henryk doktor Boshabora laaata spędził wśród Hutu; Kali z "W pustyni i w puszczy" to Hutu [Wahutu]. Filozofia, że jak Kali komuś krowę... - to dobrze, a jak Kalemu... - to mnóstwo niedobrze. Dać komuś w gębę - dobrze, oberwać po ryju - mnóstwo niedobrze... A nadstawianie drugiego policzka? - Do pocałunku pokoju?
Pozdrawiam

Ma B pisze...

Często się zdarza, że wyżej postawiony wykorzystuje swoją władzę. Myślę jednak, że mądrzejszy w tym oraz w każdym innym przypadku będzie dążył do pojednania i ustąpi. I tak w swoim mniemaniu wygrał, skoro wierzy w to, co robi. Pozdrawiam.

Moje Nazwisko pisze...

In gdy mądry ustępuje głupiemu, ten idzie za ciosem, eskaluje żądania i publicznie ogłasza swoje zwycięstwo.

... pisze...

Przepraszam... To naiwne...