Strony

niedziela, 22 czerwca 2014

STAN NORMALNY

Zimno - 13 stopni pod koniec czerwca...
Mokro - jak nie mży, to pada, albo kropi, lub zwyczajnie leje...
Wietrznie...
Za oknem rosną mi powoje... W koronach klonów gruchają gołębie... Nad głową krążą jaskółki...
Czego szukać gdzie indziej...


- Aha... W zasadzie jestem studentem drugiego roku...

9 komentarzy:

Vulpian de Noulancourt pisze...

No wreszcie! Bo już różne myśli do głowy przychodziły i trzeba było je odpędzać niczym muchy.
Pozdrawiam

Wachmistrz pisze...

I mnie, nie powiem, różne przychodziły...tfu, tfu... A konkluzyja z tego taka, że będziesz Waszmość żył bardzo, baaaaardzo długo...:)) I roku zaliczenia winszuję:)
Kłaniam nisko:)

Absurd z KLechistanu pisze...

Myśli różne... Hmmm... Przepraszam za spowodowanie ich mimowolnych "narodzin"... Zdrowie jak pogoda.. bywa zawsze, tyle że zmienna jest... Ot i wszystko... Na dodatek w tym zapomnianym nieco blogu coś się "pokićkało" nie mogę podpisać się normalnie...Pozdrowienia przesyłam...

Absurd z KLechistanu pisze...

To to ja wiem... Będę żył do samej śmierci... A pierwszy rok??? W zasadzie... bo w sobotę i niedzielę jeszcze dwa egzaminy... I powiedz, Zacny Wachmistrzu, po jaką mi to cholerę potrzebne - emerytowi siedemdzisięcioparoletniemu??? Wnuk kończy studia za granicami, wnuczka - gimnazjum, druga - podstawówkę, dwoje następnych poznaje tajniki religii w podstawówce i przedszkolu [teraz jest to wiodący przedmiot!!!], jednego do przedszkola nie przyjęli, bo choć oboje rodzice pracują, to żadne z nich nie jest "upośledzone" ani z "marginesu społecznego" [takie były przyczyny odmowy!!!]; rodzice marginesowi i upośledzeni mają pierwszeństwo w mieście rządzonym przez PiSmanów] - a tu - dziadek-student-emeryt. Czysty śmiech i wstyd, i rozpusta... Chyba zostanę niańkiem... Pozdrawiam milo...

Wachmistrz pisze...

Lękam się, że by się to może z jaką szkodą dla dziatwy odbyło:)) A potrzeby bym widział niemało, czego w najmniejszej mierze do siebie nie brać upraszam... Mam ja turbacyj okrutnie wiele z Panem Ojcem mojem, co lata przepędził profesorem będąc akademickim, a dziś patrzeć przykro, gdy go ten przebrzydły Niemiec atakuje, co klucze chowa i nazwiska w pamięci zaciera. I widzę ja po każdem solidnem umysłowem ćwiczeniu, których Mu nie szczędzimy, poprawę chwilową... Waszmość żeś tego sobie zaordynował sam, za co tylko przyklasnąć:)
Kłaniam nisko:)

paczucha pisze...

Moj Boze to juz drugi rok. Jak ten czas szybko leci, za chwile magisterka, zona, dzieci, wnuki:))

Sir Absurd z KLechistanu pisze...

Sam jak sam, Wachmistrzu... Jedno z moich złośliwych specyficznie dzieci zafundowało mi ową kurację przeciwko nudom, a że raz wpłacona kwota [za 2 semestry] zwrotowi w razie niepodjęcia studiów nie podlega, tedy cóż mi robić było??? Sobota-niedziela co dwa tygodnie zajęta... A na dodatek NAJSTARSZY jestem i jedyny, któremu na ocenach formalnie nie zależy [bo prawdę mówiąc - olewają tu zdobywanie wiedzy wszyscy, im młodsi - tym bardziej]. Wiesz co, Zacny Wachmistrzu... opiszę ja to za kilka dni dokładniej...jako pewną formę samokontroli nad sobą przyjmując. A na razie - pozdrawiam ponownie...

... pisze...

Jeden z moich niegdysiejszych idoli, Droga Paczucho, śpiewał -To czas jak rzeka, jak rzeka płynie... No i tak to nam zostaje... Tyle tylko, że my z czasem pierniczejemy, wy - zostajecie młode...

paczucha pisze...

Jasne, my dojrzewamy jak stare wino :)))