Strony

sobota, 1 czerwca 2013

SEKS KATOLICKI: O POBOŻNYM UNIKANIU GRZESZNYCH STOSUNKÓW MAŁŻEŃSKICH

video
Hieronim, Ojciec Kościoła:                                                                                                    
 "Małżonkowie żyją niczym bydło, a spółkowanie z kobietami upodabnia mężczyzn do świń i innych nierozumnych bydląt. 
 Marne kobietki też śpiewają pieśń stworzoną przez ich mistrza: Bóg żąda tylko nasienia."

DZIEŃ  MATKI-POLKI
[Fragment „Przygotowania do życia w rodzinie” – zaaprobowanego przez MEN – 1998 r.]
            „Jestem kobietą szczęśliwą, Rano wstaję razem z moim mężem i gdy on goli się w łazience nucąc "Barkę", przygotowuję mu pożywne kanapki do pracy. Potem, gdy całuje mnie w czoło i wychodzi, budzę naszą piątkę dzieciaczków, jedno po drugim, robię im zdrowe śniadanie i głaszcząc po główce, żegnam w progu, gdy idą do szkoły.

    Zaczynam sprzątanie. Odkurzam, podlewam kwiatki, nucę wesołe piosenki. Piorę skarpetki i gatki mojego męża w najlepszym proszku, na który stać nas dzięki pracy mojego męża i rozwieszam je na sznurku na balkonie. W międzyczasie dzwoni często mamusia mojego męża i pyta o zdrowie swojego dziubdziusia. Teściowa jest kobietą pobożną i katoliczką, znalazłyśmy więc wspólny punkt widzenia.   Po miłej rozmowie, jeśli już skończyłam pranie i sprzątanie, które dają mi tyle radości i poczucie spełnienia się  w obowiązkach, idę do kuchni i przygotowuję smaczny obiad dla naszego pracującego męża  i ojca, który jest podporą naszej rodziny, i dla naszych pięciu pociech. Kiedy już garnki wesoło pyrkoczą na gazie, a mieszkanie jest czyste, pozwalam sobie na chwilę relaksu przy płycie z Ojcem Świętym i robię na drutach sweterki i śpioszki dla naszej szóstej pociechy, która jest już w drodze, a którą Pan Bóg pobłogosławił nas mimo przestrzeganego kalendarzyka, co jest jawnym znakiem Jego woli. Nie włączam telewizji, ponieważ płynący z niej jad i bezeceństwo mogłyby zatruć wspaniałą atmosferę naszej katolickiej rodziny. Czasami haftuję, tak jak nauczyłam się z kolorowego pisma dla katolickich pań domu, albowiem kobieta nie umiejąca haftować nie może się w pełni spełnić życiowo.

    Kiedy moje dzieci wracają ze szkoły radośnie świergocząc, wysłuchuję z uśmiechem, czego nauczyły się w szkole. Opowiadają mi o lekcjach przygotowania do życia w rodzinie, których udziela im bardzo miła pani z przykościelnego kółka różańcowego. Córeczki proszą, abym nauczyła je szyć, ponieważ chcą być prawdziwymi kobietami, nie zaś wynaturzonymi grzesznicami z okładek magazynów, chłopcy natomiast szepczą na ucho, że na pewno nigdy nie popełnią tego strasznego grzechu, który polega na dotykaniu samych siebie, ani nie będą oglądać zdjęć podsuniętych przez samego Szatana. Karcę ich lekko za wspominanie o rzeczach obrzydliwych, lecz jestem szczęśliwa, że wczesne ostrzeżenie uchroni moich dzielnych chłopców przed zboczeniem i abominacją Mój mąż wraca z pracy po południu. Witamy go wszyscy w progu, po czym myje on ręce i zasiada do posiłku, a ja podsuwam mu najlepsze kąski, aby zachował siłę do pracy. Potem mój mąż włącza telewizor i zasiada przed nim w poszukiwaniu relaksu, a ja zmywam talerze i garnki, zabieram jego skarpetki do cerowania, słuchając z uśmiechem odgłosów meczu sportowego w telewizji. Wieczorem kapię nasze pociechy i kładę je spać.

     Kiedy wykąpiemy się wszyscy, mój mąż szybko przystępuje do spełniania obowiązku małżeńskiego [który ja traktuję przede wszystkim jako powinność kobiety – katoliczki i daną mi przez Stwórcę okazję do umartwienia], ja zaś przeczekuję to w milczeniu, ze spokojem i godnością prawdziwej katoliczki, modląc się w myśli o zbawienie tych nieszczęsnych istot, które urodziły się kobietami, ale którym lubieżność Szatana rzuciła się na mózg i które w małżeńskiej powinności szukają wstrętnych i grzesznych przyjemności. 
     .Po trzykrotnym szybkim i sumiennym spełnieniu obowiązku przez męża i długiej modlitwie, zasypiamy - odwróceni do siebie plecami.

Tak mija kolejny i szczęśliwy dzień mojego życia...                                
                                                                                                                          Szczęśliwa Matka – Polka
 


3 komentarze:

szwejk pisze...

O Matko Polko! ja bym twoje dziecię

Przyszłymi jego zabawkami bawił.

Vulpian de Noulancourt pisze...

Najważniejsze, że mąż przed obiadem myje ręce. Cała reszta to jednak smętna indoktrynacja.
Pozdrawiam

Jakub Ferborg pisze...

Mocny tekst, jakby to dobry kabaret sparodiował to mielibyśmy hit na skalę kraju :D