Strony

piątek, 1 lutego 2013

BIGOS NOWOROCZNY

       Mówiąc wprost - jak spojrzę za okno i zobaczę, co wyprawia Pani Aura -  nie chce mi się pisać... Wkleję tu onegdajszy tekst napisany przed laty dla Maćka zwanego... który mi za niego tak podziękował, że... Eee... Jeżeli był niewierzący - niech odpoczywa w pokoju, jeżeli  wierzył - Bóg z nim...
 
UWAGA!!
       - Bigosik  jest sprzed ładnych paru lat. 
         Powiedzieć, że jet "przeterminowany" to powiedzieć zdecydowanie za mało...
         Z drugiej strony jednak... Ma się zmarnować? Wszak to tylekroć uwieczniona w znanych P.T. Ewentualnym Konsumentom arcydziełach Wieszczów i Mistrzów nasza potrawa narodowa...
 
        Z serca częstując - ostrzegam zatem jednak...

SMACZNEGO...      


Teksty:

               Adam Mickiewicz – Pan Tadeusz, Dziady cz. III, Konrad Wallenrod, Śmierć pułkownika, Reduta Ordona, Pies i wilk, Przyjaciele, Świtezianka, Pani Twardowska, ; Juliusz Słowacki – Kordian; Ojciec zadżumionych;  Aleksander Fredro – Zemsta,  Paweł i Gaweł;  Stanisław Wyspiański – Wesele;  Syrokomla – Nagrobek obywatelowi; Teofil Lenartowicz –  Piosenka moja; Wincenty Pol – Pieśń o ziemi naszej; Henryk Sienkiewicz – Potop; Stefan Żeromski – Popioły; Władysław Stanisław Reymont – Chłopi;  Krzysztof Kamil Baczyński – Mazowsze; Władysław Broniewski – Bagnet na broń; Antoni  Słonimski – Piosenka; Julian Tuwim – Kwiaty polskie, Rzeczka, Bajka; Konstanty Ildefons Gałczyński – Pieśń o żołnierach z Westerplatte; Andrzej Waligórski – Pan Tadeusz; Włodzimierz Wysocki – Miszka Fiszman [Antysemici]; Michaił Lermontow – Kołysanka]


*

...Mazowsze. Piasek, Wisła i las.
Mazowsze moje. Płasko, daleko -
pod potokami szumiących gwiazd,
pod sosen rzeką...
...Być może gdzie indziej są ziemie piękniejsze
I noce gwiaździstsze i ranki jaśniejsze.
Być może bujniejsza, zieleńsza jest zieleń
I ptaki w gałęziach śpiewają weselej.
Być może gdzie indziej... lecz sercu jest droższa
Piosenka nad Wisłą i piasek Mazowsza...
....Po szerokim polu modra Wisła płynie...
...Płynie, wije się rzeczka
Jak błyszcząca wstążeczka,
Tu się srebrzy, tam ginie,
A tam znowu wypłynie...
...A wszystko przepasane jakby wstęgą, miedzą
Zieloną, na niej z rzadka ciche grusze siedzą...
Śród takich pól przed laty, nad brzegiem ruczaju,
Na pagórku niewielkim, we brzozowym gaju...
...Paweł i Gaweł w jednym stali domu
Paweł na górze, a Gaweł na dole...
...Mówiono o nich. że gdy znaleźli orzeszek,
Ziarnko dzielili na dwoje;
Słowem, tacy przyjaciele,
Jakich i wtenczas liczono niewiele...
...Paweł, spokojny, nie wadził nikomu,
Gaweł najdziksze wymyślał swawole.
Ciągle polował po swoim pokoju:
To pies, to zając ...
... co czuł z tyłu myśliwych i psiarnie,
Rwał w pole, słuchy wytknął jak dwa różki sarnie,
...Pył za nim, psy za pyłem; z daleka się zdało,
Że zając, pył i charty jedne tworzą ciało:
...Biedne psy, ogłupiałe biegały pod gajem,
Zdawały się naradzać, oskarżać nawzajem;
Wreszcie wracają, z wolna skacząc przez zagony,
Spuściły uszy, tulą do brzucha ogony
I przybiegłszy, ze wstydu nie śmieją wznieść oczu,
I zamiast iść do panów, stały na uboczu...
...Tu Wojski umilknąwszy prawą rękę wznosił
I u Podkomorzego tabakiery prosił;
...- Bardzo proszę...mocium panie...
mocium panie...me wezwanie...
mocium panie...wziąć w sposobie,
jako ufność ku osobie, mocium panie, waszmość pana...
...Długo zażywa, zacząć powieści nie raczy,
Jak gdyby chciał zaostrzyć ciekawość słuchaczy.
Zaczynał wreszcie...
„...Było sobie niegdyś w szkole
Piękne dziecię, zwał się Janek.
Czuł za wczasu bożą wolę,
Ze starymi suszył dzbanek.
Dobry z niego byłby wiarus,
Bo w literach nie czuł smaku
Co dzień stary bakalarus
Łamał wierzby na biedaku,
I po setnej, setnej probie
Rzekł do matki: .Oj, kobieto!
Twego Janka w ciemię bito,
Nic nie wbito - weź go sobie!....
Biedna matka wzięła Jana,
Szła po radę do plebana...
A księżulo słuchał skargi
I poważnie nadął wargi...
- Patrz mi w oczy. - rzekł do żaka...
...- Coż ty umiesz?...
...Ot, jedno z drugim – nic a nic...
- Dziedzińca pilnować granic, przybycie gości...głosić,
- Na dziada warknąć...Żyda potarmosić...
...- O rodowód towarzysza nikt tutaj nie pyta,
bo tam przy antysemicie jest antysemita...
...- Nie mam chęci do roboty, ani rano, ni wieczorem...
    - Hej, stanę na wierszyczku, będę dyrektorem ...”
...Umilkli strzelce, stali szczwacze zadziwieni
Mocą, melodią, dziwną harmoniją pieni...
...Po czym nagle zagrzmiało tysiące oklasków,
Tysiące powinszowań i wiwatnych wrzasków...
Jedzą, piją, lulki palą!
Tańce, hulanki, swawola!
Ledwo karczmy nie rozwalą...
...A lato było piękne tego roku...
...Na obiad...bigos dano, w słowach wydać trudno
Bigosu smak przedziwny, kolor i woń cudną;
Słów tylko brzęk usłyszy i rymów porządek,
Ale treści ich miejski nie pojmie żołądek...
...Sędzia Podkomorzemu węgrzyna, szampana
Dolewał, służył pilnie, ściskał za kolana,
...Przemijały w milczeniu talerze i dania...
...Nieopodal ksiądz Robak przy pełnym kielichu
O polityce...z Hrabią...rozmawiał po cichu...
... -   Cóż tam, panie, w polityce?
Chińcyki trzymają się mocno!?...
.- Niech na całym świecie wojna,
byle polska wieś zaciszna,
byle polska wieś spokojna.  
...- Ale....
- Kiedy przyjdą podpalić dom,
ten, w którym mieszkasz - Polskę,
kiedy rzucą przed siebie grom,
kiedy runą żelaznym wojskiem
i pod drzwiami staną, i nocą
kolbami w drzwi załomocą -
ty, ze snu podnosząc skroń,
stań u drzwi.
Bagnet na broń!                                                                                                                                                            
Trzeba krwi!
...Tymczasem...
... zwiedź piwnice wszystkie moje,
gdzie z pół świata mam napoje...
...Asesor pił jarzębiak, Rejent ćpał wiśniówkę,
Jankiel z Woźnym Protazym chlali pejsachówkę,
Telimena vistulę obciągała bratu...
...Wtem...kielich zaświstał, zazgrzytał..
Patrzy na dno – Co, u licha,
Po coś tu kumie zawitał?..
- Kto ty jesteś?
- Polak mały!
- Nazywam się Milion, bo za miliony
kocham i cierpię katusze...
...Obok na przyzbie domu usiedli dwaj starce,
Mając u kolan pełne miodu dwa półgarce...
...Patrzą w sad, gdzie śród pączków barwistego maku
Stał ułan jak słonecznik, w błyszczącym kołpaku,
Strojnym blachą złocistą i piórem koguta;
Przy nim dziewczę w zielonej sukience jak ruta...
...Ona mu z kosza daje maliny,
A on jej kwiaty do wianka...
...Jakie piękne dziewicze ma lica...                                                                                                                                     
...Jaką pierś....Ach, to  b y ł a   dziewica...
...Najmniéjsze dziecko w kołyseczce strzegła.
I gdy płacz jego słyszała, tam biegła...
...- Daruj, mój miły, daruj mi, jam winna.
Przyszedłeś późno, tęskno było czekać...
...- O królowo wszechpiękności!
Ornamencie człowieczeństwa!
Powiedz: .W ogień skocz, Papkinie.
- A twój Papkin w ogniu zginie.
- Nie tak srogie me żądanie;
Klejnot rycerskiego stanu
Pastwą ognia nie zostanie.
Lecz powtarzam waszmość panu:
Posłuszeństwa, wytrwałości
I śmiałości żądam próby.
Posłuszeństwa chcąc dać miarę
Milczeć trzeba sześć miesięcy.
- Nic nie gadać?
- Tak - nic więcéj.
Wytrwałości zaś dam wiarę,
Gdy o chlebie i o wodzie...
- Tylko, przebóg, niezbyt długo...
- Rok i dni sześć.
- Jestem w grobie...
Ale zawsze twoim sługą.
- Zaś śmiałości - w tym sposobie
Da mi dowód, kto dać zechce:
W oddalonej stąd krainie
Jadowity potwór słynie,
Najmężniejszym trwogą bywa,
Krokodylem się nazywa.
Niech go schwyci i przystawi,
Moje oko nim zabawi;
Bom ciekawa jest nad miarę
Widzieć żywą tę poczwarę.
To jest wolą niewzruszoną -
A kto spełni, co ja każę,
Ten powiedzie przed ołtarze,
Tego tylko będę żoną.
...- Słowami twoimi się pieszczę...
Mów do mnie... mów do mnie... mów do mnie...
Mów dalej,mów dalej,mów jeszcze,
ja bajki tak lubię ogromnie!"
...Chłopiec...
                                     ...pół ucha,
pół oka zwrócił do samki,
niby patrzy – niby słucha,
tymczasem już blisko klamki....
...Przerwał nareszcie nudny tok obiadowania
Gość niespodziany...
...Właśnie dwukonną bryką wjechał młody panek
I obiegłszy dziedziniec zawrócił przed ganek,
Wysiadł z powozu; konie, porzucone same,
Szczypiąc trawę ciągnęły powoli pod bramę...
...Dawno domu nie widział, bo w dalekim mieście
Kończył nauki, końca doczekał nareszcie...
...I gdy jechali przez Pułaskie
Fordziak w latarnię wyrżnął z trzaskiem
I wybiegł też zawiany krzynkie
Flimon szarpany za podpinkie..
Tamten czarował go nat-ralnie,
że on zapychał „leguralnie”..
...A flimon na to – Ja nie frajer!
I pan nie weźmiesz mnie na bajer!
Pan się zatrudniasz ankoholem!...
I wszystko to takiemi słowy...
...Tu przerwał...
 ...Gość niespodziany, szybko wpadając, gajowy;
Nie zważał nawet, że czas właśnie obiadowy,
Ku niemu oczy całe zwróciło zebranie,
On, odetchnąwszy nieco, rzekł: <<Niedźwiedź, Mospanie!>>
...Ogary poszły w las. Echo ich grania słabło coraz bardziej, aż wreszcie utonęło w milczeniu leśnym. Zdawało się chwilami, że nikły dwugłos jeszcze brzmi w boru, nie wiedzieć gdzie, to jakby od strony Samsonowskich lasów, od Klonowej, od Bukowej, od Strawczanej, to znowu jakby od Jeleniowskiej Góry...
...Cicho; - próżno myśliwi natężają ucha;
Próżno, jak najciekawszej mowy, każdy słucha
Milczenia, długo w miejscu nieruchomy czeka;
Tylko muzyka puszczy gra do nich z daleka...
- Pojedziemy na łów...na łów...
Towarzyszu mój... towarzyszu mój...
Na łów, na łów, na łowy,
Do zielonej dąbrowy...
Towarzyszu mój... ... towarzyszu mój...
...W takiej ciszy tak ucha nastawiam ciekawie,
Że słyszałbym głos...
                            Jak głos anioła:
- Wstawaj ! – zawoła –
bo już gotowa
pieczeń wołowa!!!
...Umilkli strzelce, stali szczwacze zadziwieni
Mocą, melodią, dziwną harmoniją pieni...
...I wtedy...
   ... Telimena zrywa się z siedzenia,
Rzuca się w prawo, w lewo, skacze skroś strumienia,
I nie mogąc już powstać, kręci się po darni,
Widać z jej ruchów, w jakiej strasznej jest męczarni...
Rozkrzyżowana, z włosem rozpuszczonym, blada,
Pędzi w las, podskakuje, przyklęka, upada...
...Chwila cicho - i huk jak stu gromów.                                                               
Zaćmiło się powietrze od ziemi wyłomów...
...powietrze; ziemia zakolebała się, rozrzucone szczątki drzewa i żelaza, kamienie, bryły lodu,
ziemi zaświstały ...koło uszu ... Potem rozległy się nowe, kolejne wybuchy. To jaszcze z prochem, stojące w pobliżu ...eksplodowały od pierwszego wstrząśnienia....
                              ...bo przecież potrawą nie lada
Jest bigos, co się z jarzyn dobrych sztucznie składa.
....Z różnym skutkiem, jak widać z miny szlachty bratów...
...Ledwie... był czas zmrużyć oczy,
Zbladnąć, paść na twarz: a już niedźwiedź kroczy.
Trafia na ciało, maca: jak trup leży;
Wącha: a z tego zapachu,
Który mógł być skutkiem strachu      

  Wnosi, że to nieboszczyk i że już nieświeży...
...Więc runął na ostatnich strażników obławy,
Hrabię i Tadeusza: oni bez obawy
Stoją w kroku, na źwierza wytknęli flint rury,
Jako dwa konduktory w łono ciemnej chmury...
...Lecz że obaj pijani, kiepsko im się wiedzie
I każdy miast jednego, widzi dwa niedźwiedzie...
...Gdy Asesor z Rejentem wyskoczyli z boków,
A Gerwazy biegł z przodu o jakie sto kroków,
Z nim Robak, choć bez strzelby - i trzej w jednej chwili
Jak gdyby na komendę razem wystrzelili...
...Niedźwiedź...
                    ...się zająknął,
Zaczerwienił się, zbladnął, chciał mówić, krwią chrząknął...
...Oczy... otwarły się na chwilę zupełnie...i jęknął z cicha:
- ... księdza!...
- Jam jest Jacek Soplica...
– Kto was pobił?!...
-          Bu-try-my... – ozwał się głos tak cichy, że ledwie dosłyszalny...
Po czym...wyprężył się, zesztywniał, otwarte oczy stanęły mu w słup – i skonał.
... Gerwazy ... dobył tasak, rozciął pysk na dwoje
I w tylcu głowy, mózgu rozkroiwszy słoje,
Znalazł kulę, wydobył, suknią ochędożył,
A potem... dookoła...uprzejmie się skłonił:
- Panowie, rzekł, ta kula nie jest z waszej broni...
                                                 ...oba wystrzały
Chybiły; czym ze złości, czy z żalu źle mierzył.
Usłyszałem wrzask kobiet, spójrzałem... już nie żył.
...Poznałem tego łotra Soplicę! poznałem!
Po wzroście i po wąsach! jego to postrzałem
Zginął...
...Tu Gerwazy umilknął i łzami się zalał,
...Natenczas Wojski chwycił na taśmie przypięty
Swój róg bawoli, długi, cętkowany, kręty...
...Zasunął wpół powieki, wciągnął w głąb pół brzucha
I do płuc wysłał z niego cały zapas ducha,
I zagrał....
...Poloneza czas zacząć. Podkomorzy rusza
I z lekka zarzuciwszy wyloty kontusza,
I wąsa podkręcając, podał rękę Zosi
I skłoniwszy się grzecznie, w pierwszą parę prosi.
...Ona zaś obsunęła mu się nagle do kolan.
– Jędruś! ran twoich niegodnam całować!
...więc porwał ją z ziemi jak piórko i do piersi przycisnął.
...Wzdął policzki jak bania, w oczach krwią zabłysnął,
Zasunął w dół powieki, wciągnął w głąb pół brzucha
I do płuc wysłał z niego cały zapas ducha...
...Okrzyk jeden ogromny, od którego zadrżały ściany domów i ostatki liści z drzew opadły, zgłuszył wszystkie uszy.
...Idą w karczmę, Gerwazy wspomniał dawne czasy,
Kazał sobie trzy podać od kontuszów pasy,
Na nich ze sklepu karczmy beczki wydobywa
Trzy: jedną miodu, drugą wódki, trzecią piwa.
Wyjął goździe, wnet z szumem trysnęły trzy strugi,
Jeden biały jak srebro, krwawnikowy drugi,
Trzeci żółty; troistą grają w górze tęczą...
...Muzyka rznęła w sieniach, więc co który próg przestąpił, chwytał wpół pierwszą z brzega kobietę i puszczał się posuwistym krokiem "chodzonego" - a już tam, niby ten wąż farbami migotliwy, toczyły się dokoła ... pary, gięły się, okrążały, zawracały z powagą, przytupywały godnie, kołysały się przystojnie
i szły, płynęły, wiły się, a para za parą, głowa przy głowie - niby ten rozkołysany zagon dostałego żyta, gęsto przekwiecony bławatem a makami...Pochodzili z dobry pacierz, nim skończyli.
...Zapomnieli wszystkiego, nawet Bernardyna,
  Tylko śpiewali krzycząc: Wódki, miodu, wina!

22 komentarze:

Vulpian de Noulancourt pisze...

No i racja - szkoda by było zmarnować. A czy to w domu pisane, czy może gdzieś w cieniu lipeczki, przy stoliczku białym obrusiczkiem nakrytym, przednim miodzikiem się racząc (i jednym okiem na chłopeczków spoglądając)?
Pozdrawiam

andante spianato pisze...

Wskrzesiłeś dobry tekst , a taki nie przeterminuje się nigdy Panie. Pogoda w istocie parszywa. Jak na luty okropna. Zdrówka życze...

paczucha pisze...

Lepiej zjeść i odchorować niżby miało się zmarnować:))

Wachmistrz pisze...

Kompilacja zaiste przecudnej urody... A i za spomnienie Maćka z serca dziękuję ( z tego, co pomnę, ów raczej z tych, co się Bogu nie naprzykrzali:) Od lat będzie już ze czterech jak nie mam sposobności być jakiem we stolicy przejazdem, by do Radości zajechać i znów Mu świeczki na grobie zapalić...:((
Kłaniam nisko:)

Stokrotka pisze...

Wspaniały "bigosik" ze wspaniałych tekstów złożony. A mnie ta aura rozłozyła całkowicie i grypo-podobną infekcję złapałam. Dobrze,że jeszcze trochę widzę i mogę coś przeczytać i napisać. Zdrowia życzę,

zagubiona pisze...

Tyle wszystkiego ,kompozycja smaku,pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Przesmaczne bigosisko!
Wrzucę więc w nie grzybek z Lechonia - dla Siwego:
'O! ty cieniu z dobrych czasów...!
Nie jest rzecz to bez znaczenia,
Żem w dalekim, gęstym mroku
Właśnie twego szukał cienia.'
Serdeczności.
Witwicka

Sir Absurd z KLechistanu pisze...

Ależ, Vulpianie! "W cieniu lipeczki" to kiedy indziej, kto inny i co innego pisywał! Paralela zupełnie nieuprawniona... A to "spoglądanie na chłopeczków" choć brzmi bardzo postępowo i współcześnie - też na szczęście nietrafne... Czy to ja osoba duchowna? POZDRAWIAM miło...

Sir Absurd z KLechistanu pisze...

Dzięki i dzięki. A pogoda dziś - przecudna. Pozdrawiam serdecznie.

Sir Absurd z KLechistanu pisze...

A pewnie! Zwłaszcza, gdy jest czym popić...Twoje zdrowie!

Sir Absurd z KLechistanu pisze...

Dzięki za mile słowa. Maciek leży w Radości??? Hmmm... Czego by nie rzec - nie jest to powód do radości... POZDRAWIAM...

Sir Absurd z KLechistanu pisze...

Z dobrych składników to nawet fuszer coś tam zawsze upichci... Odwzajemniam życzenia.

Sir Absurd z KLechistanu pisze...

Witam, pozdrawiam i dziękuję za mile słowa...

Sir Absurd z KLechistanu pisze...

Dziękuję za grzeczne słowa. Co do Siwego...Nie sądzę by obecnie gustował w grzybkach. Miło pozdrawiam.

Vulpian de Noulancourt pisze...

Toż na spogladaniu miało się kończyć! Wszak pańskie oko konia tuczy. Chociaż pewnie masz rację, że dzisiaj ze wsią własną tylko kłopot by był ("... aleć jest chytry pachołek").
Pozdrawiam

Organella pisze...

No tak to do takich jak ty podobne stroić sobie żarty ze wszystkiego co święte dla Polaków i nie uszanować niczego co jako narodową tradycję kochają i szanują. Zamiast cieszyć się z fałszywych akceptacji podobnych do ciebie gorszycieli pomyśl jednak ,że staniesz przed swym Stwórcą i co mu powiesz?

kokkino pisze...

1. Aż się zdziwisz kiedy i Ty przed Stwórcą staniesz, smutny człowieku.
2. Lermontow też jest dla Polaków świętością?
3. To były prawdziwe słowa akceptacji od ludzi o podzielających gust autora i doceniających jego koncept i pomysłowość.
4. A jeżeli oko Twe gorszy Cię, wyłup je.

Sir Absurd z KLechistanu pisze...

A skąd Cię tu, Organello, [ten? czy ta?] przyniosło? Bigos wg Ciebie jest święty? Rad to czytam! Czy jednak i owe pobigosowe - powiedzmy prawdę - wyziewy a dźwięki też mają moc uświęcającą? I co ma ten nieszczęsny i przeterminowany bigos - na boga - wspólnego ze stawaniem "przed Stwórcą"? Co może się owemu nieistniejącemu Stwórcy w tym literackim bigosie nie podobać? Obawiam się, że Ci się "wszystko po-pier-**-li-ło" - jak mawiał Fronczewski w skeczu Kreczmara w Kabarecie POD EGIDĄ.
Aha... Jeszcze jedno. Jeżeli jednak przed owym Stwórcą stanę - powiem mu - Smacznego, Staruszku... A on, chociaż starozakonny przecież, a w bigosie jest wieprzowinka, nie oprze się łakomstwu...
Bywaj, nadwrażliwa Istoto!

Sir Absurd z KLechistanu pisze...

Witaj, Kokkino...
1. Nieistniejący Stwórca ma poczucie humoru [przejrzyj Biblię - osobliwie stary Testament] i roześmieje się czytając Organellę.
2. Lermontow powinien być świętością dla Polaków, napisał bowiem "Bielejet parus odinokij w tumanie..." I niech mnie czarci chwycą, jeżeli nie wyprorokował w ten sposób istnienia jednego Bliźniaka, który od paru lat "bielejet w tumanie" a od ponad dwóch lat jest "odinokij".
3. Pominę uwagę...
4. Namawiasz do samookaleczenia? -Ślepej / ślepemu Organelli zostanie jeszcze węch, dotyk, smak, odczuwanie ciepła i... wyobraźnia... I co z tym ma zrobić?
POZDRAWIAM...

Organella87 pisze...

Ale jeżeli się stroi żarty z tradycji narodowej to nie jest to ani mądre ani potrzebne. Tradycja to my polskość i Polacy i to co nas odróżnia od innych... Ja wolę być inna od pozostałych i nie chcę by mnie z innymi mylono...

Sir Absurd z KLechistanu pisze...

No i widzisz... tu się różnimy...Tradycja to nie świętość [ze świętości zresztą też niekiedy warto pożartować}, to tylko bagaż [lub garb] nawarstwionych przez lata zwyczajów i praktyk - mądrych lub głupich, potrzebnych lub szkodliwych... - Czy jadłaś kiedyś tradycyjne w Puszczy Białowieskiej "ziemniaki bryzgane"? - Czy łapałaś się za guzik na widok kominiarza? - Czy całujesz księdza w rękę? - A może przebijasz pierś nieboszczyka osikowym kołkiem [lub związujesz mu ręce powrozem] by nie wrócił? - Czy uderzyłaś z całej siły w twarz[lub Ciebie zdzielono tak] córkę, gdy z dziecka przeistoczyła się w dojrzałą dziewczynę? To wszystko t r a d y c j a...Nie wszystko, co NAS odróżnia od INNYCH jest dobre, mądre, słuszne i warte zachowania. Resztę Twoich "chceń" pozwolę sobie pominąć milczeniem...

Anonimowy pisze...

Organello87, a nie wiesz ty, że twój "Stwórca" absolutem jest? Absolutnym ateistą być musi bo w co/kogo wierzyć by miał skoro on ci tylko do wierzenia jest najwyższy? I masz tu prostą paralelę - Sir Absurd, jako zdeklarowany ateista najbliżej onego jest, zatem szanuj, słuchaj, czytaj rozumnie, a jak nie potrafirz to wierz oświeconemu Sir Absurdowi, a na dobre ci wyjdzie za żywota przynajmniej.