Strony

niedziela, 13 stycznia 2013

O GŁUPAWYM CHOĆ POPULARNYM "UBIERANIU" RÓŻNYCH CZĘŚCI GARDEROBY


     Telewizja, której "żurnaliści," w ciągu ostatnich lat ze wszystkich kruczków socjotechnicznych umożliwiających oddziaływanie na masy najlepiej opanowali umiejętność szerzenia strachu, wystraszywszy nas końcem świata - zeszło się biedaczkowi bezproduktywnie, a następny...daleko... ani się go doczekać, a żyć taki żurnalista z czegoś musi - straszyć też musi, skoro niczego innego nie umie - straszą nas teraz   mrozami!!!....
    Mróz to - według nich - najnowsza nowa nowina, bywa bowiem, że sięga - jak ze zgrozą ogłaszają urbi et orbi - nawet minus 10 stopni! I to w skali Celsjusza!!!
    Ubawiłem się ostatnio słuchając któregoś z programów radiowych, gdzie pani reporterka bardzo na serio radziła...
 - a. ubierać się ciepło ale nie za ciepło i...
b. "ubierać spodnie" oraz...
c. "ubierać buty"... 
W co ubierać spodnie a w co buty - tego już nie radziła...

     Ja tam nie ubieram ani jednego ani drugiego. Ja to na siebie nakładam, naciągam, wkładam, wdziewam lub wzuwam czy obuwam. Tak, proszę niedouczonej językowo i głupiej jak "ubrany but" pani żurnalistki. Spodnie się wdziewa a buty, GDY SĄ JUŻ WYPASTOWANE, WYGLANSOWANE  - SŁOWEM, GDY SĄ WYCZYSZCZONE- to się je wzuwa względnie wkłada czy nakłada... But "ubrany" wygląda głupio...To takie proste i mające tradycję dłuższą niż to, w co pani się - za przeproszeniem - ubiera ...
     Na przykład spodnie - zwane ongiś gaciami, portkami, nogawicami lub z obca [zależnie od czasu, miejsca, mody i fasonu] - hajdawerami, galotami i jeszcze inaczej...

     Garderobę podobną do spodni, pogardzanych przez "cywilizowanych" Hellenów, a upodobanych przez Persów, Medów i innych Scytów, Brytów, Wandalów, Germanów i owian [nie wspominając o Chińczykach i innych ludach Azji] - słowem przez "barbarzyńców" bardziej przypominającą rajstopy, noszono już 
w pierwszych wiekach naszej ery, o czym świadczą znaleziska. Stopy tych rajstopo-spodni podszyte były skórą tworząc podeszwy, jak dziś jeszcze w niektórych wiejskich rejonach Japonii. W drugiej połowie XII w. noszono luźne i oddzielne  nogawice, czyli dwie, niezszyte z sobą rury z materiału, najczęściej sukna, o dość zróżnicowanej długości przypinane do specjalnego paska zakładanego pod tunikę. Pasek ten był męskim odpowiednikiem pasa do pończoch. Nogawice na dole zawijane były onucami lub owijane krzyżującymi się na goleni taśmami, zwanymi na naszych ziemiach postołami, albo wpuszczane w krótkie pończochy. Noszono też prymitywne spodnie składające się z dwóch jednakowych części – przodu i tyłu. 
W miarę jak wierzchnie części ubioru stawały się coraz krótsze, nogawice stawały się coraz dłuższe
i w drugiej połowie XIV w. zakrywały całe nogi. Nogawice są w tym czasie również elementem strojów kobiecych. Pod koniec XIV w. nogawice sięgały talii i były połączone w środku. Powstało coś w rodzaju nogawico-spodni. Tylna i przednia część pozostawały niezszyte. Z przodu przywiązywano wykonany oddzielnie woreczek, sak zakrywający genitalia. Stopy nogawic obszywano cienką skórą, co pozwalało
na rezygnację z obuwia w pomieszczeniach. W XV w. nogawico-spodnie krojono i zszywano z kolorowych pasów, ciętych ze skosów tkaniny, dzięki czemu uzyskano strój doskonale przylegający do ciała, co podkreślało kształty męskich nóg i pośladków. W 1525 nogawico-spodnie zmieniły się dość znacznie. Składają się teraz z krótkich spodni zakrywających biodra i doszytych do nich nogawic sięgających poniżej kolana. Na koniec nogawicy zachodziła pończocha podtrzymywana podwiązką. Z przodu nadal nosi się wypchany sak. W drugiej połowie XVI w. nosi się bardzo krótkie i mocno bufiaste, watowane spodnie 
i długie pończochy. W XVII w. nosi się długie obcisłe spodnie. W XVIII - XIX wieku spodniom doszły 
za przyczyną Anglików mankiety i - jakże wygodny - rozporek, a z pomysłowości Jankesów - szelki i klapa 
z tyłu, niezwykle praktyczna szczególnie u małych dzieci z powodu.. . ogólnie znanego powodu....
    
     W XX wieku spodnie opanowały świat i - wzorem Azji - kobiece... wdzięki...  
   
     I dzięki im za to... tym spodniom... Ale i ich nosicielkom... Jest na co popatrzeć... jest jak wzrokiem zgrzeszyć i później grzechu tego serdecznie nie żałować...Jest co wciągać...i odwrotnie... Jest w co ubierać... Jest z czego - na odwrót...

   - Dooość! 
   
    Podobno...
  - Gdzie zaczynają się spodnie, tam kończy się kultura [Romulus Wielki -  F. Dürrenmatta]...
Spodnie Amerykanki, chińskiego chłopca i randkującej europejskiej młodej pary

Życie traci sens bez tego co w spodniach...

23 komentarze:

Stokrotka pisze...

UFFF. Wysłuchałam, czyli przeczytałam wykład z wielką uwagą, nie wysyłając w tym czasie sms-ów i nie wychodząc do kuchni po kawę. Myślę, że zdałam otrzymując bardzo dobrą notę.
Jednakowoż... te swoje zimowe buty - zgodnie z sugestią Lorda - "ubiorę" sobie w kokardki. A potem włożę i pójdę na spacer, bo słońce świeci.
A tak na poważnie to cieszę się, że znalazłam tu jakiś relaksujący tekst.
Pozdrawiam serdecznie.

Wachmistrz pisze...

Hmmm... a zakładać też można?:) Wykład iście imponujący, niczem z pani Maguelonne Toussaint-Samat, choć jeśli o niewiasty idzie, to ja rozdziewać je wolę, a nie jeno oczy paść:)
Kłaniam nisko:)

Vulpian de Noulancourt pisze...

Moja mama bardzo tego przestrzegała i już małemu dziecku wbiła do głowy, że nie można "ubierać" palta, bo niczego na palto nie zakładam, bo i po co? - paltu wszystko jedno.
Pozdrawiam

Stokrotka pisze...

A ja tu jeszcze dopiszę, że bardzo się cieszę z podpisania tych obrazeczków... :-)Rano to ich chyba nie było, prawda?

Meskalamdug pisze...

Odnoszę wrażenie, że zasadnicza różnica między spodniami amerykańskimi a chińskimi polega przede wszystkim na sposobie wciągnięcia ich na nogi [zamiana tył - przód]- powiedzmy... Ale czy sugestia, że w Europie jedne spodnie przypadają na dwoje, nie jest pewnym uproszczeniem?

paczucha pisze...

Bez spodni życie traci sens. Bez naciągnięcia spodni na swój jakże zgrabny zad z domu się nie ruszę:))Czasami dam je komuś zdjąć.Buty,potocznie mówiąc, też zakładam. Codziennie.

Sir Absurd z KLechistanu pisze...

No tak... buty ubrane w kokardki to jest to! A tak na poważnie - dziękuję za miłe słowo... Odwzajemniam pozdrowienia. Zdjęcia istotnie wstawiłem nieco później..

Sir Absurd z KLechistanu pisze...

Lepiej zakładać niż zimą dreptać na bosaka. CO zaś rozbierania tyczy... Ha! Gdybyż zawsze chcieć to móc znaczyło! Niech moc będzie z Tobą, Wachmistrzu.

Sir Absurd z KLechistanu pisze...

Taaak... Niekształcone polonistycznie nasze Mamy lepiej niekiedy "na czucie" polszczyzną władały niż obecni poloniści po wyższych uczelniach w Potworkowie czy Półtuszkach Nadrzecznych. Zdrowia życzę.

Sir Absurd z KLechistanu pisze...

Paczucho! Życie traci sens bez tego co w spodniach - najwyraźniej...Znaczy - bez nóg...zakończonych stopami obutymi butami [lub ciepluśkimi kapciulkami]... Odcisków nie życzę!

Sir Absurd z KLechistanu pisze...

Różnica polega też chyba na nadzieniu [zawartości] porciąt. Nogawka na osobę w Europie... zdjęcie dowodem...

Vulpian de Noulancourt pisze...

Zbrojny w kilkuletnie doświadczenie związane z Chinami chciałbym skomentować środkowe zdjęcie (boczne, jak sądzę, nie wymagają żadnego komentarza). Małe dzieci w Państwie Środka są zawsze ubierane w tego kroju ubranka - nawet zimą. Wszystkie kolejne warstwy odzieży są odpowiednio poprzecinane fabrycznie mniej więcej od pasa na plecach do tej samej wysokości na brzuszku. Kiedy dziecko stoi jakoś tam te poły materiału zachodzą na siebie, ale wystarczy przykucnąć, żeby wszystko samo z siebie się porozsuwało, umożliwiając ulżenie sobie wprost na ziemię. Dzięki temu dzieci nie absorbują starszych z każdym banalnym 'siusiu'.
Z drugiej strony można na ulicy zobaczyć istne horrory. Jeszcze na południu Chin klimat jest dość umiarkowany, ale już na północy (nie mówiąc o zachodzie) potrafi być śnieżnie i mroźno. A niczym dziwnym nie jest widok szczęśliwej pary rodziców idącej ulicą: ojciec dźwiga zmęczonego Małego Cesarza, który śpi, przewieszając łepek przez ramię ojca. A wszystkie ubranka potrafią być rozchylone, ukazując światu gołe pośladki, fioletowe z zimna! Może dlatego bardzo wielu Chińczyków ma (nawet w wieku późniejszym) kłopoty z pęcherzem.
Pozdrawiam

Sir Absurd z KLechistanu pisze...

Dziękuję za informację. Słowem - wygodne, praktyczne, czy zdrowe - to problematyczne, a o estetyce nie warto pisać, bo ona jest wszak pochodną zwyczaju, a ten miał aż nadto czasu by się w Państwie Środka ukształtować. Słońca życzę.

Morgana pisze...

Witam
Jestem z rewizytą, zatem zapoznać się muszę z tematyką :)
Poczytam więcej, skomentuję :)
Tymczasem ciepło pozdrawiam :)

Sir Absurd z KLechistanu pisze...

Witam i również pozdrawiam.

Nitager pisze...

Nie wiem, czy dobrze kojarzę, bo pamięć już nie ta, ale zdaje mi się, że gdzieś słyszałem o dopuszczalności takiej formy, z uwagi na coraz częstsze stosowanie, czy jakoś tak.
Wprawdzie pamiętam jeszcze "Płomyczka" i opowieści o tym śmiesznym panu, który mieszkał w słowniku - zatem na całe życie zapamiętałem, że "ubrać to moża choinkę, tort, lub coś innego", ale ostatnio ktoś wspominał o tym, że językoznawcy z coraz miejszym potępieniem patrzą na formę "ubrać spodnie". Tylko - no właśnie - za diabła sobie nie przypomnę, gdzie ja to słyszałem....

Sir Absurd z KLechistanu pisze...

Być może, Nitagerze...Być może... Powoli wszystko co niedopuszczalne staje się powoli dopuszczalne. Pan językoznawca i profesor Jerzy Bralczyk dopuszcza nawet posługiwanie się w towarzystwie określeniem "zajebiście" [w jakim bywa towarzystwie - nie wiem] i jak przypomnę sobie, że u doktora J. Bralczyka - niedużego i chudziutkiego osobnika -zdawałem kiedyś przedmiot "kultura słowa" to z a j e b i ś c i e chce mi się śmiać... Pomyśleć tylko, że przed II wojną Melchior Wańkowicz dostał 2 lata [w zawieszeniu] za użycie słowa "gówno"... Wydaje mi się, że współcześni językoznawcy ze swoją wrażliwością językową są zupełnie do du*y... Lektury "Płomyczka" i "Płomyka" też wspominam z niejakIm wzruszeniem...Uczyły kultury wypowiedzi... POZDRAWIAM...

Keraunos pisze...

Jak można sie tak zapuścić jak ta Amerykanka. Jej straszne.

Sir Absurd z KLechistanu pisze...

Reklama dobrobytu...Kochanego ciała nigdy za wiele...

andante spianato pisze...

Moja kochana ciocia kazała oblekać. Pozdrawiam Miłościwy Panie...

Sir Absurd z KLechistanu pisze...

Pierzynę, poduszkę, kołdrę - oblekać... No i zakonnicę w habit... POZDRAWIAM...

andante spianato pisze...

sukienki , sweterki fartuszki a na końcu sporawdzała , czy beretke zwaną deklem wdziałam

... pisze...

Ciężkie miałaś dzieciństwo, Serenissima, z racji konieczności noszenia takiego butiku na sobie. A już ten dekiel... żeliwna przykrywa wejścia do kanału ściekowego - blaszana pokrywa zasłaniająca dojście do osi auta w centrum koła - korporacyjna czapka studencka... Czy Sz. Ciocia nie znęcała się nad Tobą?