Strony

wtorek, 18 grudnia 2012

CO Z TYM KOŃCEM ŚWIATA ? [5]

ODLICZANIE
3 DNI DO KOŃCA...

     Ocalali Majowie - a właściwie ich potomkowie - Lakandoni i inne plemiona - stanowiący 40 % rdzennej  ludności Hondurasu i Gwatemali głośno i zdecydowanie oprotestowali  nieodpowiedzialne i celowe NAKRĘCANIE SPIRALI NIEPOKOJU  ZWIĄZANEGO Z BŁĘDNYM ODCZYTANIEM ICH KALENDARZA !!! Odpowiedzialnością za to obarczyli ... Hollywood i produkowane tam taśmowo gnioty zwane z ogromną przesadą filmami katastroficznymi, jednocześnie   w sposób zdecydowany ostrzegli przed oczekiwaniem końca świata!!!

 

Majowie  

- twierdzą potomkowie Majów -  

nie przewidywali ani nie planowali końca świata!!!

 

- Koniec świata!  "Dzicy ludzie" - twierdzą o tych  rozsądnych dzieciach puszczy tropikalnej nasi rodzimi kibolmensze-półanalfabeci znad Vistula River  - a taka słuszna ocena "wiodącej" kinematografii, jakiej cywilizowani ludzie mogą jedynie pozazdrościć!!! I jakie wyczuciem koniunktury!!! 

 

      Kogoś to będzie słono kosztować!

 

      Ktoś przeklina Krzysia K., że zamiast do prawdziwych Indii powlókł się niepotrzebnie do tych nieodkrytych [wówczas]...  

 

      Ktoś z chrześcijańską pokorą powinien miłosiernie napluć [co najmniej] na grób świątobliwego biskupa-dominikanina Diego Llandy, który na Jukatanie spalił  wszystkie [poza czterema, których nie dopatrzył - ale niekiedy przecież nawet biskup nie jest do końca doskonały] naukowe traktaty Majów [medycyna, astronomia, matematyka, religia, słowniki, architektura, mineralogia, zoologia...], przez co doskonale uniemożliwił - chyba na zawsze - odczytanie inskrypcji na ruinach świątyń, w których być może zwarta jest odpowiedź na frapujące pytanie - CO  Z  TYM KOŃCEM ŚWIATA??? 

video

 

- A na razie co nam pozostaje???

- Słuchanie "mężów bożych" , którzy szczerze piszą później, że zawsze  w c z e ś n i e j   wiedzieli bezbłędnie, co miało być   p ó ź n i e j   i  kiedy owo "później" nastąpiło, "aby się sprawdziły słowa",  ich następcy przypominali o tym wielokrotnie później, że tamci trafnie prorokowali wcześniej po to,  żeby "się słowa sprawdziły"... - Proste?... - Jak obręcz!

- Tłumaczenie sobie ich światłych przepowiedni tak, jak nam sami ich światły sens nieomylnie wyjaśniają...

- Czekanie na koniec świata, który na pewno będzie [no chyba, żeby go kolejny raz nie było]...

Absurd

P.S.

      No i wykrakałem. Dziennikarska menażeria ogłosiła [Onet - 17.12.2012] zapasowe daty końca świata. Z powołaniem się na Majów - oczywiście... Z nimi zupełnie w tej sprawie jak ze Świadkami Jehowy. Tym też co najmniej osiemnaście razy nie wyszło, ale nie tracą nadziei... Na Majów co prawda się nie powołują, ale na Jehowę jak najbardziej. W końcu co to za różnica...

12 komentarzy:

Stokrotka pisze...

Aż się boję ze strachu... :-)))
Więc tylko napiszę że mi się pióra na głowie mistrza ceremonii bardzo podobają. I przystojny MAJ z niego jest...
Do jutra.

Vulpian de Noulancourt pisze...

Fascynacja mediów końcem świata świadczy wymownie o tym, że brak im chwytliwych tematów. Najwyraźniej wszystko to, co do tej pory świetnie się sprzedawało zobojętniało na tyle, że trzeba poszukiwać czegoś zupełnie nowego. Ciekawe, co będzie następnym pomysłem na zapełnienie szpalt i programów, kiedy okaże się, że ten koniec świata okazał się klapą. Pewnie coś równie głupiego.
Pozdrawiam

Stokrotka pisze...

A gdyby się okazało, że to jednak AZTEK był... to też mi się podoba.
:-)

Sir Absurd z.KLechistanu pisze...

Uznajmy, że to był gościnnie występujący wśród Majów Aztek, który szerzył wśród nich jedyną prawdziwą religię... Tak jak nasi księża robią to wśród nowogwinejskich byłych łowców głów z plemienia Kukukukukuku, somalijskich Mniam-Mniam, amazońskich Jonomanów?... Może dlatego mentalność i poziom wiary tamtych wpływa także na naszych współziomków? Prawo osmozy oraz konwergencji.
DO JUTRA...

Sir Absurd z.KLechistanu pisze...

Zawsze zostaje jeszcze na naszym gruncie "matka małej Madzi", niegrzecznie stoją w kolejce "polegli pod Smoleńskiem" wraz z "Apokalipsą św. Antka Macierewicza i św. Fotygi", a w skali świata - kolejne polowania na uczniów w USA, brak majtek lub innej garderoby u "celebrytek", w ostateczności - ufo... Jako zapamiętały czytelnik Lema, Zajdla i Strugackich zdziwiłbym się mile, miałbym tę swoją chwilę satysfakcji,gdyby kiedyś COŚ nas odwiedziło... Pozdrawiam

Krzysztof pisze...

Wiem że znowu będziecie sobie szydzili i ubliżali od najgorszych jak przed tem. Łatwo się tobie i innym nabijać z zamordowanego dziecka i tak samo łatwo żartować sobie z ludzi, którzy oddali życie pod Smoleńskiem za Polskę. Ludzie twego pokolenia nie mają o tym pojęcia więc może lepiej siedzieć cicho i zapytać takich którzy coś przeżyli i zapamiętali. Zamiast kpić z ludzi co przeżyli komunę lepiej nie ośmieszać się. Bo tak było czy się tobie podoba czy nie. Przyjdzie czas że się wszystko wyda i wtedy trzeba będzie przed sądem krzywe sądy odszczekiwać. Tak samo twoje kpiny ze świętych i Apokalipsy świętego Jana, one są już teraz karalne. To samo dotyczy tych niby to zabitych w USAmeryce. w innych krajach też przecież giną a sprzedane wiadomo jakiemu narodowi media milczą o tym codziennie. Wolą pisać o majtkach i pedałach co jak widać i tobie pasuje... A satysfakcji to chyba mieć nie będziesz z obcych nam pisarzy. Bo jeśli nas KTOŚ odwiedzi to zrobi taki koniec i sąd, że pożałujecie tego wszyscy i nie będzie wtedy wam do śmiechu. A wymyślać od analfabetów możesz sobie nie innym. Życzę nawrócenia wiary i rozumu

Sir Absurd z.KLechistanu pisze...

Stanowczo przeceniasz swoje znaczenie... Życzę szczerze "nawrócenia rozumu"...I to wszystko...

Anonimowy pisze...

Pisze Pan: >>- A na razie co nam pozostaje???
- Słuchanie "mężów bożych" , którzy szczerze piszą później, że zawsze w c z e ś n i e j wiedzieli bezbłędnie, co miało być p ó ź n i e j i kiedy owo "później" nastąpiło, "aby się sprawdziły słowa", ich następcy przypominali o tym wielokrotnie później, że tamci trafnie prorokowali wcześniej po to, żeby "się słowa sprawdziły"...<<.
I ja czytam w tych słowach Pańską nienawiść do tych, których rzeczywiście i zasadnie nazwano "mężami bożymi"... A reszta to - daruje Pan - bełkot mający na celu... Właśnie... W jakim to robi Pan celu?

Sir Absurd z.KLechistanu pisze...

Proszę Pana. NIENAWIŚĆ to wielkie choć mało chwalebne uczucie i jako takie adresowane może być tylko do postaci na nie zasługujących [w sposób znów mało chwalebny], do Indywidualności a nie do indywiduów... Nienawidzić można za czyny wielkie [choć niskie] a nie za [pardon] bzdety - nawet głoszone przez "mężów bożych"...Oszołomów [nie dotyczy zbrodniarzy na miarę Torqemady czy niektórych z papieży] - zwłaszcza religijnych - na ogół się nie nienawidzi, co nie znaczy, że nie można się z nich naśmiewać... Nie wiem, czy istnieje jedna osoba znana mi osobiście lub "ze słyszenia", której bym nienawidził... A już sugerowanie mi nienawiści do zmarłych przed tysiącami - setkami lat ludzi, co do których rzeczywistego istnienia mogę mieć niekiedy uzasadnione wątpliwości, jest czynnością co najmniej niepoważną, by nie nazwać tego dosadniej. Co do zasadności nazywania niektórych z nich "mężami bożymi"... pozwalę sobie na daleko posunięty sceptycyzm.
A teraz sprawa marginalna... Czy słyszał Pan o "konwencji literackiej", albo może o "parodii", względnie "pastiszu", czy choćby o naśladownictwie? Zapewne tak... No właśnie...
Informuję też o istnieniu pogardy [dość niskie uczucie - często jednak usprawiedliwione],sarkazmu, kpiny, lekceważenia, prześmiewaniu się, ośmieszaniu, żartowaniu z kogoś [czegoś]. I w takim celu to robię... Z różnym skutkiem...A Pan chcąc zabić komara z miejsca sięga po najcięższą broń - bombę jądrową.
Miło mi było Pana gościć, żal - że anonimowo [co nie kwalifikuje się do "nienawiści"].

Anonimowy pisze...

" którzy oddali życie pod Smoleńskiem za Polskę." możesz wytłumaczyć sens tego zdanie? " Za Polskę" ?

Alexandra

Sir Absurd z.KLechistanu pisze...

MOgę latwo wytłumaczyć...To, Alexandro, jest akurat najprostsze:

1395: Książę litewski Witold zajmuje Smoleńsk i ustanawia tam własnego namiestnika.
1508: : Sejm Rzeczypospolitej powołuje województwo smoleńskie.
1513: Jerzy Hlebowicz broni Smoleńska przed moskiewskimi wojskami, a Konstanty Ostrogski w okolicach miasta zwycięża wojska moskiewskie w kilku bitwach.
13.06.1611:Pada zdobyty przez Zygmunta III Smoleńsk, którego bronił Michał Szein.
14.11.1632: Wódz moskiewski Michał Szein szturmuje Smoleńsk, którego broni wojewoda Aleksander Gosiewski. Pomoc przyprowadzał dwukrotnie Krzysztof Radziwiłł - w sumie 1000 ludzi, z odsieczą przybył Władysław IV i zmusił Szeina do kapitulacji.

Gdzie walka - tam polegli. We wszystkich tych walkach niewątpliwie byli polegli. A skoro tak - polegli za Polskę [no i za Litwę.
POZDRAWIAM.

Anonimowy pisze...

No i widzisz! Tylu Polaków zginęło w tamtych rejonach, a PiS wspomina tylko: Tu - 154! Tu Brzoza! Dobra Polski, na pewno nie mają na względzie, w tym tańcu naparzańców.

Alexandra