Strony

sobota, 27 października 2012

MIEJSCE CUDAMI SŁYNĄCE...

GDZIE CHROMI ZACZYNAJĄ MÓWIĆ...
GDZIE NIEMI ZACZYNAJĄ CHODZIĆ...
GDZIE GŁUPI MYŚLĄ, ŻE MYŚLĄ...

       Stukot kołatki w drzwi... W wizjerze skudłacona postać męska w średnim wieku.... Otwieram... W moją stronę wędruje brudna kartka z koślawymi literami - "MAM GŁODNE DZIECI.  POCZEBUJE POMOCY.  NIEMOWA". Intensywny zapach przybysza z gatunku tych, których nigdy nie chcielibyście mieć w domu nawet przez mgnienie... Nota bene - Jak długo trwa mgnienie [lub - chwila]? W kieszeni mojej poniewiera się moneta... Wyciągam - złotówka.... Daję...
- Oesz ku** twoja w d*** m**!
     Rzut monetą pod moje nogi w wykonaniu cudownie "przemówionego" barytona i szybkie oddalenie się tegoż...
     Podnoszę moją złotówkę, która - choć tak nisko upadła - przecież powróciła niczym nadpłacona fiskusowi kwota, syn marnotrawny lub bumerang aborygeński . Wierny choć niedoceniany szlachetny krążek metalu nieszlachetnego... Jakże go nie szanować...

PYTANIA:

- Czy jestem sknerą?
- Od jakiej sumy zaczyna się obecnie uszczęśliwianie żebraka?
- Czy cudownie uzdrowionego można było przedtem lub potem poszczuć psem [psa nie mam, ale on przecież o tym nie wiedział - liczy się intencja]?
- Zataić czy zgłosić niezwłocznie do kompetentnego czynnika [miejscowy proboszcz?] podejrzenie o nieuprawnione i zupełnie niezamierzone popełnienie cudu [owo przemówienie niemowy] przeze mnie - niewierzącego?

24 komentarze:

andante spianato pisze...

Z zasady nie popieram żebractwa , chociaż widok dzieci na ulicy mnie dobija . Wiem jednak , że jest to wspaniały "chwyt reklamowy" Czasem dam cos do jedzenia...

Celt Petrus pisze...

Czasami zdarzy się spotkać pod sklepem "Poczebującego". Jeśli możemy, to dajemy. Jeśli z kolei "poczebujący" chce pieniądze na jedzenie i oferujemy kupić mu bułkę, odchodzi bez słowa...

Vulpian de Noulancourt pisze...

1. To niewątpliwie cud, ale jednak nie leciałbym do proboszcza, uważając, że ciężar zaświadczania powinien raczej spoczywać na uzdrowionym menelu. Poza tym - proces uznawania cudu jest pewnie skomplikowany, czasochłonny, kosztowny i wymaga mnogich świadków. Nie jestem pewien, czy warto go rozpoczynać dla tak małego (wybacz) cudu.
2. Kiedyś (w czasach ostatnich wojen w Jugosławii) przyszedł do mnie człowiek pragnący, bym to ja wybawił go z jego ubóstwa i niedoli. Nic nie mówił, tylko rozwinął złożoną na cztery kartkę z kulfoniastym napisem "Jestem uchodźcą z Bośni-Hercegowiny. Proszę o finansowe wsparcie". A tak było, że ja wtedy właśnie po raz kolejny wróciłem z tamtych stron z pewnym (niewielkim, ale zawsze) zasobem tubylczego języka. Zrobiło mi się żal tego czlowieka (takie nieszczęście), więc zacząłem najserdeczniej, jak umiałem: "Jako loszi rat. Nije dobro, gopodzinie. A wystie izbieglica?" [To miało znaczyć: "Bardzo zła wojna. Nie jest, panie, dobrze. A pan jest uchodźcą?"]. Niestety, okazało się, że moja pewność siebie, że niby dogaduję się (kulawo, bo kulawo) w tamtym języku była mocno na wyrost. Mój gość patrzył na mnie w milczeniu, widziałem, jak jego oczy robią się okrągłe ze zdziwienia, aż wreszcie odwrócił się na pięcie, pobiegł w dół schodami bez jednego słowa, prysnął o szmat głazu i tyle go widziałem. Musiałem chyba mieć wyjątkowo zły akcent, że (w końcu na obczyźnie) wolał ode mnie uciec, niż skorzystać z szansy, że się nim szczerze zajmę.
Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Jeżeli chodzi o Romów to jesteś ryzykantem. Oni potrafią opluć albo rzucić urok, gdy się daje mniej niż 5 PLN. Szczucia psem nie radzę, szkoda psa.

Sir Absurd z.KLechistanu pisze...

No i właśnie owo "do jedzenia", Serenissima... Warszawa, Dworzec Wschodni w latach swej świetności i... hordy Cyganów w nim, koło niego i gdzie się da... Mały Cygan-brzdąc podchodzi do kobiety handlującej m.in. pączkami i prosi o pieniądze, bo...jest głodny. Kobieta daje mu...dwa pączki. Jakież to zdolne było dziecko!!! I jaki miało zmysł celu!! Oba pączki niemal natychmiast rozbryzgnęły się na głowie kobiety... A stuzłotowymi i dwustuzłotowymi banknotami [przed denominacją] to tatusiowie-Cyganowie ogniska rozpalali...CIEPŁA ŻYCŻĘ...

Sir Absurd z.KLechistanu pisze...

Pół biedy, gdy bez słowa... Zdarzają się jednak i wielosłowni - nad miarę elokwentni...

Sir Absurd z.KLechistanu pisze...

Toś mnie, Vulpianie, zadziwił... Mówić do steranego peregrynacją Bośniaka po serbo-chorwacku i to jeszcze z nagannym [jak twierdzisz] akcentem??? Oni co prawda twierdzą, że albo po serbsku, albo po chorwacku, o bośniackim jak na razie nie słyszałem... To jakbyś Arabowi Saudyjskiemu [lub jakiemukolwiek innemu] zagrał hymn Izraela... Kęsim!!! Topli pozdrav.

Sir Absurd z.KLechistanu pisze...

Ale jak pięknie śpiewają młodzi Cyganie...A psa nie mam... Pisałem ... Mówi Ci coś poetycki pseudonim "Papusza"?

ewa-z-mazurskiej-krainy pisze...

mgnienie trwa mniej więcej tyle co międzyczas...ja już się uodporniłam nawet na głodne dzieci. zresztą w moich obecnych stronach nie ma żebrzących. nocne pozdrowienia:)

Stokrotka pisze...

Jeśli można to tu się wtrącę. Papusza to znana cygańska poetka Bronisława Wajs. Pochodziła z Kresów. Ale niestety nie najlepiej skończyła, bo za dużo tajemnic z życia cygańskiego ujawniła. Ostatnio czytałam o niej w "Rzepie" w lutym br.
Pozdrawiam.

Sir Absurd z.KLechistanu pisze...

Witaj, Miła Stokrotko... Piękne, pachnące dymem ogniska wiersze pisała Papusza, którą tłumaczył m.in. J. Ficowski, a zachwycał się J. Tuwim... Rozmawiałem niedawno na "moich" Mazurach z młodymi, inteligentnymi, bardzo grzecznymi i dobrze wychowanymi Cyganami. Niczego nie wiedzą o swojej nietuzinkowej rodaczce...
POZDRAWIAM

Sir Absurd z.KLechistanu pisze...

Witam Cię, Ewo z Mazurskiej Krainy [która jest także moją krainą lat młodości i wieku średniego, choć od wielu lat już tam nie mieszkam]. Międzyczas... Ciekawe, mroczne opowiadanie Kurta Gerstettera - "Germelshausen" traktuje o tym fenomenie. POZDRAWIAM.

Anonimowy pisze...

Stukot kołatki w drzwi. Wieśniak. Nie stać cię nawet na dzwonek cianiasie? Nie odróżniasz Roma od Cygana rasisto.

Anonimowy pisze...

Ta twoja papusza miała za długi jezor i dlatego skonczyła jak trzeba.

Sir Absurd z.KLechistanu pisze...

I jeszcze jedno, Stokrotko. LUBLIN [miasto mego dziecństwa] to nie Kresy Wschodnie. Ale ulicy Papuszy tam nie ma. Widocznie moi Rodacy - włodarze miasta nie czytają wierszy...

Stokrotka pisze...

Nie wiem gdzie urodziła się Papusza. Czytałam, że na Kresach, dlatego tak podałam. Wiem co to są Kresy Wschodnie. A wierszy to już niewiele osób czyta. Zapraszam serdecznie:
http://www.pisarze.pl/publicystyka/3057-jadwiga-smigiera-panteon-francuski-pere-lachaise-montmartre-lyczakowski-na-rossie-.html

Sir Absurd z.KLechistanu pisze...

Dzwonki u szyi noszą nawet barany. Roma od Cygana istotnie nie odróżniam, ale Inglisza od Anglika też nie umiem...

Sir Absurd z.KLechistanu pisze...

Stokrotko...Nie podważmam bynajmniej Twej erudycji i imponującej wiedzy. POZDRAWIAM.

Vulpian de Noulancourt pisze...

Chciałem przeczytać, bo nie znam, ale znalazłem tylko w wersji oryginalnej:
http://de.wikisource.org/wiki/Germelshausen
Tut mir leid... po niemiecku ledwo dukam i tylu stron nie dam rady zrozumieć. Czy jest tłumaczenie na polski, to będę szukać dalej?
Pozdrawiam

Sir Absurd z.KLechistanu pisze...

Vulpianie... Mam to w pdf [2,53 MB].Czy urządza Cię też po polsku w mp3 [22,3MB]? Takimi dysponuję... Mogę przesłać, mogę podać instrukcję ściągnięcia...

Vulpian de Noulancourt pisze...

Sadzę, że najprościej byłoby ściągnąć *.pdf. Z góry dziękuję.

Pozdrawiam

Sir Absurd z.KLechistanu pisze...

Vulpianie...
Nie znam adresu mailowego. Pozwoliłem więc sobie na umieszczenie utworu w moim blogu [w 2 odcinkach] pod datą 1 października 2012 [tag LEKTURY]. Udanego kopiowania i miłej lektury życzę.

Vulpian de Noulancourt pisze...

Przeczytałem. Bardzo dziękuję. No i faktycznie ciekawe - zwłaszcza ten dowód miłości zdolnej do najwyższego poświęcenia, jakim było wyrzucenie młodego człowieka poza przeklętą wieś.
Zaciekawił mnie zwłaszcza jeden szczegół i to pewnie taki, który nikomu nie wyda się ważny. Wieśniacy pili wino, bo lało się strumieniami na zabawie (lub piwo - w sąsiedniej wiosce piwowar warzył je mocne). Nikt nawet nie wspomina o wódce.
Pozdrawiam

Sir Absurd z.KLechistanu pisze...

Wódka... 1. Nie ten wiek... 2. Nie ta nacja...ZDROWIE!!!