Strony

piątek, 21 września 2012

ŻYCIE POSZŁO DO LASU...

video


YETI
        Wyśmiewanie się z opowieści tubylców o niewiarygodnych bestiach nie jest rzeczą rozsądną... Tubylcy czasem wiedzą, co mówią. Potwierdziło się to w drugiej połowie XIX wieku, kiedy amerykański badacz Paul Du Chailliu, przywiózł z jednej ze swych wypraw skórę i szkielet gigantycznego goryla, ku wielkie mu zakłopotaniu krytyków. Do tej pory nikt nie znalazł ani skóry, ani sierści legendarnego Człowieka Śniegu z Himalajów. Mimo to są naukowcy, którzy wierzą, iż może się to zdarzyć w każdej chwili. Ludy zamieszkujące ten surowy region naszego globu nazywają te stwory yeti, co znaczy ohydny, odrażający, straszny. Zgodnie z tym, co podają tubylcy, yeti żyją wysoko w niedostępnych kryjówkach Himalajów. Problem polega na tym,  że od czasu do czasu stwory te schodzą w dół do wiosek. Według opowieści Szerpów, yeti nie ograniczają się do jedzenia żab ze stawów w dolinach czy też delikatnych pędów drzew lub krzewów. Zaspokajają głód również świeżym mięsem- czasem kozą, czasem młodym jakiem,   a nawet porwanym dzieckiem, albo samotnym pastuchem, który popełnił ten błąd, iż spał samotnie w słońcu. Ponieważ to właśnie brytyjska kolonia w Indiach rozciągała się aż do budzących grozę Himalajów, Brytyjczycy byli pierwszymi, którzy zetknęli się z relacjami o tych dziwnych stworach. Uznali je za wymysły tubylczej wyobraźni. Pierwsza mała rysa na tej wyrosłej przez lata ogromnej ścianie ignorancji i wątpliwości pojawiła się w roku 1913, kiedy grupa chińskich myśliwych zraniła i wzięła do niewoli jakieś dziwne, człekopodobne stworzenie, które Tybetańczycy nazywali Człowiekiem Śniegu. Chińczycy mówili, że stwór o czarnej, małpiej twarzy, pokryty srebrno-żółtą, długą na kilka centymetrów sierścią, o nadzwyczaj silnych dłoniach i bardzo podobnych do ludzkich stopach, był trzymany w klatce w Patang, w prowincji Sinkiang. Stwór chrząkał i wydawał gardłowe dźwięki, ale większość czasu spędzał z zaciśniętymi ustami lub wydawał charakterystyczne głośne gwizdanie. Po jakichś pięciu miesiącach stworzenie zachorowało i zmarło. Wybuch pierwszej wojny światowej uniemożliwił wszelkie naukowe ekspedycje w ten rejon. W 1937 roku brytyjski badacz, Frank Smythe, przybył do Tybetu   z doniesieniem o człekopodobnych dzikich stworach nieznanego gatunku, które panoszyły się  w górnych partiach Himalajów, żywiąc się owadami i gryzoniami albo większymi zwierzętami, jeśli tylko mogły je upolować. Smythe znalazł ich tropy na wysokości około 4200 metrów. Jego przewodnicy, Szerpowie, odmówili pójścia dalej, kiedy zauważyli ślady. Pomiary odcisków wykazały, że były one zdumiewająco podobne do ludzkich, z tą różnicą, że palce stopy były odbite na pięcie stopy poprzedniej. Rozmiar: około trzydzieści trzy centymetry długości i trzynaście centymetrów szerokości. Od tego czasu wiele ekspedycji znajdowało różne ślady wskazujące, że Człowiek Sniegu faktycznie istnieje i jest nadzieja, że któregoś dnia zostanie wreszcie schwytany. Brytyjski major Alan Cameron, który brał udział w wyprawie na Mount Everest w 1923 roku, szedł z grupą himalaistów drogą w kierunku szczytu, kiedy jeden z przewodników zauważył sznur żywych istot, wolno poruszających się wzdłuż jednego z klifów, dobrze ponad linią śniegu.  Dwa dni później, kiedy grupa Camerona dotarła do tegoż miejsca, znalazła ogromne, podobne do ludzkich odciski stóp na śniegu. Więcej dziwnych tropów na linii śniegowej lodowatych stoków Everestu napotkała pod koniec 1936 roku pierwsza ekspedycja Shiptona. H.W Tilman, członek ekspedycji, który szedł owymi tropami wiele kilometrów, zanotował, że jest wykluczone, by ślady te mogło pozostawić jakieś czworonożne zwierzę. Tilman w końcu zgubił trop na grani gołych skał. W 1958 roku amerykański naukowiec, Norman Dyrenfurth, donosił z Katmandu w Nepalu że znalazł dowody, które przekonały go, iż Człowiek Śniegu należy albo do gatunku Homo sapiens, albo jest nieznaną istotą człekokształtną. Przeszukiwał on jaskinie, w których istoty te żyły bez ognia, zbierał resztki jedzenia, włosy, zarówno srebrnoszare, jak i rudawobrązowe, sporządzał gipsowe odlewy odcisków stóp i gromadził inne drobiazgi, by udowodnić, że nieuchwytny Człowiek Śniegu naprawdę istnieje: duże osobniki mają wzrost około dwa metry czterdzieści centymetrów, a małe metr dwadzieścia. W 1958 roku pewien antropolog wysunął przypuszczenie, że odciski stóp nie należą do Człowieka Śniegu, lecz do tubylców, których palce wystają  ze znoszonych sandałów. na co "Chicago Tribune" odpowiedziała: "Jest to dobre wytłumaczenie dla kogoś, kto tam nie był..." Niezwykłe zainteresowanie yeti wykazał pewien sierżant milicji z Azerbejdżanu. Latem 1947 roku w pobliżu małej wsi azerbejdżańskiej sierżant Ramazan, uważany za człowieka uczciwego i zdyscyplinowanego funkcjonariusza, wracał nocą ze służby, kiedy niespodziewanie spoza drzew wyskoczyło wielkie, nagie, owłosione stworzenie, obezwładniło go i zaniosło pod drzewo. Najwyraźniej siedziała tam towarzyszka życia napastnika - nieco niższa od samca, z obwisłymi piersiami i długimi włosami. Zarówno samiec, jak i samica byli mocno owłosieni - z wyjątkiem przerażających, ciemnych, małpich twarzy. Dzikie stwory wydawały nieartykułowane dźwięki i zaczęły z zainteresowaniem obmacywać sierżanta, zwracając szczególną uwagę na błyszczące guziki jego munduru. Próbowały przekonać się nawzajem, że zdobycz jest niepodzielną własnością jednego z nich. Warczały, popychały się, a nawet się pobiły. Dopiero o świcie oddaliły się i znikły w lesie. Skromny milicjant z Azerbejdżanu może więc powiedzieć o sobie, że jest prawdopodobnie jedynym człowiekiem, o którego pobiły się yeti! Doniesienia o Człowieku Śniegu napływały w latach sześćdziesiątych, siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, co pozwala przypuszczać, iż yeti nie wyginęły i dalej wiodą życie W mało dostępnych zakątkach Azji. Najświeższe doniesienie pochodzi z 1990 roku. Złożył je nie byle kto, bo sam R. Messner, zdobywca wszystkich ośmiotysięczników i najlepszy himalaista świata. Podczas swojej ostatniej wyprawy napotkał i oglądał na własne oczy Człowieka Śniegu, co nie bez pewnych wahań ujawnił na konferencji prasowej. Ponieważ zdobył już wszystkie ośmiotysięczniki, Messner ma teraz nowy cel  w życiu: organizuje specjalna wyprawę w Himalaje, aby schwytać yeti. Czy obejrzymy wkrótce na ekranach telewizorów legendarnego Człowieka Śniegu? A jeśli tak, to czy okaże się on bardziej zwierzęciem czy bardziej człowiekiem?

Brak komentarzy: