Strony

sobota, 1 września 2012

NOWE STARE LEKTURY [1]

AGITKA
REKLAMA
GNIOT

01. Jerzy Gąssowski - Z ARCHEOLOGIĄ ZA PAN BRAT. ISKRY - Warszawa - 1983. ss.245+3


      Krótki zarys polskiej archeologii od ... króla Władysława Jagiełły [sławne garnki "rosnące" na polach Mogiły i innych wsi] przez Biskupin, do czasów współczesnych Autorowi.
     Dorobek polskich archeologów w... Polsce... Całkowite pominięcie tegoż poza jej granicami...
      ZUPEŁNE PRZEMILCZENIE POSTACI I DOROBKU PROFESORA KAZIMIERZA MICHAŁOWSKIEGO!!!
      Odwołania do rewelacji światowych - Mohendżo Daro i Harappy, Egiptu, Imperium Romanum...
       Metody datowania w archeologii...
       Archeologia podwodna i powietrzna... 
       MATERIALIZM HISTORYCZNY MARKSA w badaniach archeologicznych i ich interpretacji!!! Lenina - niestety - nie uwzględniono... A szkoda...
        Krytyka wizji Antoniego Gołubiewa w "Bolesławie Chrobrym", lekka kpina z von Dänikena i jego "manii" stawiania niewygodnych pytań...

      Fatalnej jakości ryciny i marne fotografie...
      Liczne błędy nazewnicze...
      Mapy Bałtyku na stronie 70. - odwrócone o 180 stopni!!!
 * * *

02. Leo Duel - LOT W PRZESZŁOŚĆ. Opowieść o archeologii lotniczej. Z angielskiego przełożyła Hanna Pawlikowska. Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe. Warszawa 1984. ss.351+1


      Williams-Freeman do O.G.S.Crawforda powiedział - Aby zostać archeologiem powinno się być ptakiem"...
      Pozycja traktuje o narodzinach i rozwoju zwiadu lotniczego w archeologii, głównie z punktu widzenia odkryć angielskich, w mniejszej mierze - w USA,  nieco w Ameryce Południowej, Izraelu, Włoszech, Australii i Sudanie.
      Wydaje się, że to co Autor dumnie nazywa "archeologią", pozostało jednak tym, czym w istocie winno być - rekonesansem powietrznym, zwiadem, wstępną lokalizacją...
     Książka zawiera ponad dwieście pozycji angielskojęzycznych bibliograficznych i fatalnej jakości czarno-białe zdjęcia...
     Tłumaczka uparcie nazywa zikkuraty - minaretami... Niech jej Allach i bogowie Międzyrzecza wybaczą, albowiem nie wie najwyraźniej, co tłumaczy.

03. Bobodżan Gafurow - DZIEJE I KULTURA LUDÓW AZJI CENTRALNEJ. PIW. Warszawa 1978. Przełożył Stefan Michalski. ss 692+2


   B. Gafurow na banknocie tadżyckim 50 somoni 

    Wszystko, co w przedhistorycznej i wczesnohistorycznej przeszłości zdarzyło się w Eurazji zawdzięczamy obecnym [1917-1978] terenom radzieckim i ludziom radzieckim [bo człowiek ówczesny był człowiekiem radzieckim, choć sam o tym nie wiedział jeszcze; zupełnie jak wyznawca Allacha w świetle sur Koranu, który oświadcza, że każdy człowiek, każde stworzenie żywe, a nawet planety i gwiazdy są muzułmanami, tylko należy je o tym pouczyć - po czym można zlikwidować, gdy nie uznają tej oczywistej prawdy].
     Stąd też - niezależnie od tego, czy mowa o wspólnocie pierwotnej, czy o powstaniu państwa Achemenidów - liczne odwołania do sądów Marksa i zdania towarzysza Lenina na omawiany temat, co automatycznie przesądza o słuszności przedstawianej tezy, a zachodni naukowcy - jak głupcy - przegrywają w opinii Autora z radzieckimi.
     Według Autora od wczesnego średniowiecza rosła świadomość społeczna mas ludowych Azji Centralnej, co poprzez liczne bunty, powstania, a nawet spontaniczne łączenie się "mas ludowych" w interesie owych mas ludowych z najeźdźcami, też będącymi przecież w gruncie rzeczy masami ludowymi, doprowadzić musiało do wyzwolenia społecznego tychże mas ludowych, którego przypieczętowaniem była Wielka Socjalistyczna Rewolucja Październikowa 1917 roku.
     Autor powołuje się w przypisach  tylko NA AUTORÓW RADZIECKICH,
choć w bibliografii [ponad 1000! pozycji] nie brak Chińczyków, Arabów, Niemców, Brytyjczyków, Amerykanów i innych.
     NACZELNA TEZA AUTORA: Ludy indoeuropejskie najpierw wywędrowały z wyżyn współczesnego Turkiestanu przez obecny Iran do Indii, by potem rozprzestrzenić się po Azji i Europie...
     Praca niezwykle szczegółowa, bezcenna dla szperacza uganiającego się za tego typu ciekawostkami i niczego sobie nie robiącego z "podsumowań i wniosków" Autora, przepełniona tysiącami odwołań do drobnych nawet faktów, nazw miejscowych, imion i nazwisk, tytułów dziel literackich, graficznych, malarskich, plastycznych...I tylko to ją ratuje...
     Wszelkie wnioski i konieczne uogólnienia  "uzgodnione" jednak - choćby to stawiało na głowie całość wywodu - z "przodującą nauką radziecką", z Karolem Marksem i "Nieśmiertelnym Leninem" [zmarł w 1924 roku]... Ba! Nawet Fryderyk Engels kilkakrotnie się zaplątał w dywagacje o świadomych klasowo nomadach Centralnej Azji...
     Starannie wydana publikacja ta zawiera kilkadziesiąt dobrze wykonanych kolorowych i czarno-białych fotografii .

8 komentarzy:

Vulpian de Noulancourt pisze...

Tłumacze są różni i nie każdy zadaje sobie trud dodatkowych studiów i poszukiwań. Kiedyś po otwartym spotkaniu z afrykańską autorką książki "Ulica Felix Faure" kilka chwil rozmawiałem z polskim tłumaczem tekstu (z francuskiego). Ku mojemu bardzo głębokiemu zadziwieniu człowiek ten nie wiedział, że prezydent Faure najprawdopodobniej zmarł w budynku rządowym w objęciach swojej kochanicy. Jak mówią Francuzi: piękna śmierć.
Pozdrawiam

Sir Absurd z.KLechistanu pisze...

Przepraszam za tak pÓźny respons. Szpital...POZDRAWIAM.

Vulpian de Noulancourt pisze...

Zdrowie przede wszystkim! Cała reszta jest wtórna.
Pozdrawiam

Stokrotka pisze...

Przeczytałam tekst dwukrotnie, ale za mało mam wiadomości, aby go jakoś skomentować. Więc pozostawiam tylko wyrazy uznania i życzenia zdrowia. Tą drogą informuję także Lorda o swoim nowym blogu:
http://stokrotkastories.latte24.pl/
Wszystkiego dobrego.

andante spianato pisze...

Zapraszam miłościwy Panie na mój nowy blog. Chwilowo na rozruchu
http://babciaeuropejka1.blogspot.com/

Sir Absurd z.KLechistanu pisze...

Zapewne, jednak swoje "odleżeć" trzeba było...Dziękuję...

Sir Absurd z.KLechistanu pisze...

wpadnę. Dziękuję...

Sir Absurd z.KLechistanu pisze...

Dziękuję, Serenissima. Byłem. Ślad zostawiłem. POZDRAWIAM.