Strony

sobota, 15 września 2012

BOSKI RAJ ALBO ROZMOWA PANA Z BOGIEM



JAK SOBIE WYOBRAŻAM NIEBIESKI EKUMENIZM
[Stary wiersz o nieprzestarzałym problemie]

Dwaj staruszkowie spotkali się przypadkiem  na peryferiach Nieba.                     
Siedli na ławce między ligustrem a bukszpanem.        
Chwilę milczeli...                                                                 
Wreszcie jeden pomyślał, że trzeba...
I tak się rozpoczęła rozmowa pana Boga z bogiem Panem...
- ...że starość...
- ...że cholerna beznadzieja...
- ...ze niczego nie warto, skoro można wszystko...
- ...że  czasu jest zbyt wiele, kiedy  Czasu nie ma...
- ...że od tych hoszannah-evoe-hallalujah-vivat-heil-hurrah i da zdrawstwujet to już diabli biorą,
bo jak długo można tego słuchać, jeśli dusze mają wrzeszczeć  całą Wieczność?
- ...że Allach jest to sekciarz i program ma głupi,
więc wcześniej – później na kimś się fanatyzm jego skrupi...
- ...że anieliczki zatraciły resztę wstydu,
a Końca Świata ani słychu ani widu...

 Na koniec pan Bóg rzekł do boga Pana – Niech pan, Panie, mnie posłucha.
Pan, Panie – muzyk! Niech pan, Panie, zagra coś ze słuchu i od ucha!
Za pana czasów to się żyło... Czy pan, Panie może?
Ja pana proszę...
                       - Już się robi, panie Boże...
Tylko... Jak przyjmą to pańscy wyznawcy tam... na Ziemi?...
Bo to będzie muzycznie  nieprawomyślne pogaństwo...
Pan Bóg uśmiechnął się szelmowsko i szeroko...
- A czort-że z nimi!
Lub, jak to teraz mówią młodzi... – Kij im w oko!
- Czniam na to ich faryzejskie drobnomieszczaństwo!

Tu pan Bóg się obejrzał i zrobił gest Kozakiewicza...

 I zaiskrzyła bogu Panu „Ciocirlia” pana Gheorghe Zamfira...

 I pan Bóg z uśmiechem przypomniał,  jak wyczarował tęczę...
I wspomniał z rozbawieniem, jak się niejaki Noe ululał moszczem winnym...
A jeszcze wcześniej jak Adam złapał za ogon węża i sprał nim Ewę jak pejczem,
a potem tak cisnął gadem, że ten pogubił nogi...

 A bóg Pan grał tymczasem o seksem zmęczonych Najadach,
bajał o Heraklesie - słabym jak skrzydło ważki
i o rojeniach trojańskich bystrookiego Homera opiewającego tchórzliwego Odyssa... 

I to trwało...i trwało...i trwało...
Aż nastąpiła cisza...

- Panie! – rzekł wreszcie pan Bóg.- Stał się cud i Czas znów ucieka!
Jeszcze w Niebieskim Domu Starców absencja nasza się wyda!
Bo kim my tu jesteśmy?...

- W sytuacjach ekstremalnych – rzekł bóg Pan – to ja udaję Greka...


- A ja - zachichotał pan Bóg - gram nawróconego na katolicyzm Żyda...
                                                                                                            18.08.2010

22 komentarze:

Anonimowy pisze...

Co za humor - jak zawsze! Moja niedziela wypełniła się śmiechem od ucha do ucha! Piękna pointa...POZDRAWIAM

Wisienka

Natthimlen pisze...

Piękne!!!!!!!!!

Anonimowy pisze...

Strasznie tu nudno, od kiedy w Klechistanie istnieje cenzura!

Sir Absurd z.KLechistanu pisze...

To tylko praktyczna realizacja wyrzuconego z Dekalogu przykazania: - Nie obrażaj bliźniego twego nadaremno.

Sir Absurd z.KLechistanu pisze...

Bez przesady, ale -dziękuję...

Sir Absurd z.KLechistanu pisze...

A co innego mi pozostało jako antidotum w kuracji? POZDRAWIAM PIĘKNIE.

Anonimowy pisze...

Nie obrażam cię nadaremno! Krytyka prowokuję dyskusję i zainteresowanie blogiem. Przyklaskiwanie autorowi jest nudne i nikogo nie rozwija!

Sir Absurd z.KLechistanu pisze...

Mantis... Nie istnieje jeszcze nakaz odwiedzania nudnych blogów...Ale przede wszystkim - ad rem, bo nieudokumentowane zarzuty nie na temat brzmią po prostu głupio...

Stokrotka pisze...

Uśmiechnęłam się... O to chyba chodziło? Wszak /u/śmiech to zdrowie.
Serdecznie pozdrawiam :-)

Anonimowy pisze...

Udokumentowane? A w jaki sposób? Przecież wypowiedzi są kasowane.

Vulpian de Noulancourt pisze...

1. Faryzeusze pewnie by się oburzyli. Saduceusze pewnie byliby mniej poruszeni, ale przyznam się, że niezbyt znam różnice pomiędzy nimi, żeby się upierać przy jedynie słusznej interpretacji - co, kto, dlaczego i jak. Mnie szczerze rozbawiło - zwłaszcza ostatnie wypowiedzi.
2. Rozumiem, że już w domu? I tego się trzymamy!
Pozdrawiam

parcel pisze...

Świat byłby spokojniejszy bez pana Boga i bóg Pana. Spokój i może cisza. Paczucha.

Sir Absurd z.KLechistanu pisze...

Mantis... Kilkakrotnie stwierdzałaś, że z powodu nijakości mego bloga noga Twoja u mnie nie postanie... I co? Skoro nie umiesz pisać ad rem [o tekście a nie o mnie]i poza insynuacjami oraz kłótliwością niczego sobą nie reprezentujesz - wynoś się. Czy wyrażam się odpowiednio jasno?

Sir Absurd z.KLechistanu pisze...

Witaj Paczucho...Przecież bóg Pan tak pięknie grał na fletni, a i w erotyce bywał nowatorem, co panie ówczesne dosyć sobie chwaliły... Co zaś tyczy się pana Boga, to - podejrzewam - kapłani marną mu robili - robią - będą robić "prasę"... Inaczej, być może z oboma by można wytrzymać...POZDRAWIAM.

Sir Absurd z.KLechistanu pisze...

Jednych i drugich traktuję podobnie. Co tyczy się mnie - jestem w domu. I zamierzam tak trzymać. Za życzliwość serdecznie dziękuję...

Sir Absurd z.KLechistanu pisze...

Śmiech i uśmiech to zdrowie...A tego nigdy nie za wiele. POZDRAWIAM

Anonimowy pisze...

Wiesz co? Wiersz mi się nawet podoba, ale zdaje się, że ty masz jakąś obsesję. :)

andante spianato pisze...

Byłam na koncercie George Zamfira. On to faktycznie może prowadzić dysputy z Panem Bogiem. Jego gra to niebiańska rozkosz...

Sir Absurd z.KLechistanu pisze...

I tak trzymać, Mantis! Nie ma to jak insynuacja...Tfu!

Sir Absurd z.KLechistanu pisze...

I tego żywego kontaktu Serenissima, ja Ci zazdroszczę. Staram się jednak wyłapywać wszystkie wykonania Zamfira - te inspirowane klasyką i te, których kanwą jest folklor rumuński i bałkański. Miłego tygodnia życzę...

Celt Petrus pisze...

Ile tu sarkazmu i fantazji! :) Przyznam, że też się kilka raz uśmiechnąłem. I za uśmiech szczerzę dziękuję :)

Przyjemnego wieczoru!

Sir Absurd z.KLechistanu pisze...

Niekiedy sądzę, Celcie Petrusie, że gdyby programowo ponurzy i przewidująco interesowni kapłani odważyli się zamiast boga widzącego cel w smażeniu "ukochanych" własnych tworów, topieniu ich, mszczeniu się do n-tego pokolenia [vide odpowiedzialność za tzw. grzech pierworodny] przedstawiać "owieczkom" Boga Uśmiechniętego i Przyjaznego [a nie ponadczasowego Saddama Husajna] mieliby więcej wiernych i lepszą "prasę". Ale to religion-fiction...Że się przy czytaniu uśmiechnąłeś - miło mi. Pozdrawiam z uśmiechem...