Strony

poniedziałek, 30 stycznia 1989

NADZIEJE NIEPOPRAWNEGO IDIOTY

Obserwując...
- pierwszomajowe przepychanki reprezentantów "Świata Pracy"...
- intelektualne wygibasy czcicieli Nieudanej Konstytucji...
- przygotowania biedniejących rodziców,
 zubożałych księży i ideowych katechetek 
do promocji Pierwszych Komunistów...
 - przypomniałem sobie mój dawniejszy wierszyk...

Gdy ostatni zatknie się kapitalista
kradzionymi od pokoleń dolarami,
Słońce wzejdzie nad narodów przeszłość mglistą
i nareszcie będzie pokój między nami ...

Gdy ostatni się powiesi komunista
i marksistę ostatniego zamkną w  Z O O ,
wtedy równość zapanuje oczywista,
jak się nie śniła nawet apostołom.

Gdy ostatni komin sadzą się zadławi,
a następnie na sto części się rozpęknie
choć  pryncypiów nam to zbytnio nie poprawi,
ale nawet marzyć o tym jest dziś pięknie ...

Gdy się w kruchcie ksiądz ostatni zwinie z głodu,
bo nikt więcej nie da grosza za szamaństwo,
Bóg łagodnie się uśmiechnie w siwą  brodę ...

Dobrze jest pomarzyć chwilę, proszę Państwa...
30.01.1989

15 komentarzy:

Stokrotka pisze...

Czytam i czytam ten Twój wiersz i jestem nim coraz bardziej zachwycona....
Tylko powiedz mi proszę Lordzie /Lord lepiej odmienia się po polsku/ - co dalej będzie jak to wszysko się stanie? Czy Bóg coś nowego stworzy? I czy te marzenia o których piszesz to cos zmienią, czy pozostaną tylko marzeniami?
Pozdrawiam serdecznie majowo :-)

Sir Absurd z.KLechistanu pisze...

ABSURD brzmi też bardzo po polsku i jest to imię zawsze aktualne, choć dziwnie bywa niepopularne przy chrzcielnicach i w USC... "Wiersz" napisałem 23 lata temu... Z tego biznesplanu, tak to dziś postrzegam, tylko zawartość trzeciej zwrotki udało się Narodowi jako tako zrealizować - niestety... Aha... Jestem niewierzący, więc archetyp Boga...to tylko licentia poetica. No i jeszcze... Czy hipotetyczny ON chciałby być Polakiem??? Już poeta satyryk Marian Załucki sądził, że "Nie !!! Tego nawet Bóg by nie chciał!"...- Poza tym - "Dobrze jest pomarzyć chwilę...". Odwzajemniam z przyjemnością pozdrowienia...

Stokrotka pisze...

Obudziła mnie burza /czy po drugiej stronie stolicy też jest?/ więc popędziłam w odwiedziny do Lorda.Wiem, że jesteś niewierzący, zdążyłam się juz dawno zorientować. Ale moja Druga Połowa - też - więc to dla mnie nie nowość. Wiem też że to była licencia poetica. Ale smutne jest to, że uważasz, że jesteśmy jako Polacy tacy okropni. Myślę, że są narody znacznie bardziej obrzydliwe jeśli chodzi o "charakter człowieka". Też widzę, że jest beznadziejnie. Chociażby jeśli chodzi o pracę. Mój Młodszy - absolwent UW + studia podyplomowe 2 lata smażył frytki w McDonaldzie i w Edynburgu przez pół roku ciężko fizycznie pracował .... i mało w deprechę nie wpadł. Dopiero niedawno zaczęto mówić, że młodzi po studiach nie mają wcale pracy. Wiem, że jest dno.
A moja Druga Połowa szału dostaje jak słyszy jakiej i ile historii będzie uczyć od września. Wiem, że jest żle, bo nie mogłam się doczekać na lekarza jak ostatnio uległam wypadkowi.
Tylko co Lordzie Najmilszy mamy zrobić - jak już w to wszystko wdepnęliśmy..... i przejeliśmy to "z dobrodziejstwem inwentarza".
Tylko proszę niezbyt zawile - bo ja cierpiąca i na środkach przeciwbólowych egzystuję.
Pozdrowienia o poranku...

Sir Absurd z.KLechistanu pisze...

Nie, postraszyło, pogrzmiało i...zgasło. No proszę tośmy uwikłani w dydaktykę. To teraz wyobraź sobie sytuację rodzinną - teść nauczyciel, małżeństwo także, ich syn i synowa - również, a siostra synowej i jej mąż - nie inaczej... Czy nie można zwariować z nadmiaru? "Na szczęście" - teść odszedł na "wieczną placówkę dydaktyczną", małżeństwo [w tym ja] stało się beneficjentami ZUS, syn znalazł zatrudnienie jako informatyk...
Co do historii [mój drugi fakultet]... Szlag mnie trafia... I na tym skończę. Że "na Zachodzie" [bo my to - cholera jasna - dla niektórych już nie Wschód a jeszcze nie Zachód!] jest w zakresie nauczania tej dyscypliny jeszcze gorzej [mam b. bliską rodzinę w jednej z tych oaz dobrobytu] - słabą jest dla mnie pociechą. NAS - ludzi na Ziemi - JEST ZA DUŻO!!! Pracy będzie coraz mniej!
Ukłony dla Małżonka. Tobie zdrowia życzę.

Sir Absurd z.KLechistanu pisze...

PRZED KILKOMA MINUTAMI wydawało mi się, że był tu komentarz Zacnego Wachmistrza. Chcę odpowiedzieć...wchodzę...nie ma...Drogi Wachmistrzu! Jeśli Cię nie było - źle ze mną. Jeśli byłeś - gdzie jesteś? POZDRAWIAM...

andante pisze...

Poetycznie - Najjaśniejszy Panie. Toś mi frajdę sprawił .Lubie bardzo , a tekst gorzki i prawdziwy. Co tu dużo gadać . Pozdrawiam...

Wachmistrz pisze...

Bo i był, jakem Wachmistrz! Dopytywałżem się, zali żeś tych rymów gdzie już w dawniejszych emanacjach blogowych nie upubliczniał, bo zdało mi się, żem jakiego deja vu doświadczył... Teraz znów doświadczam za sprawą tych komentarzy znikających: cóż to u diabła? Zaraza się z onetu rozlazła?
Kłaniam nisko:)

Sir Absurd z.KLechistanu pisze...

Znad starorzecza Wisły wyszła taka sobie chmurka, postraszyła jednym mizernym błyśnięciem i ...masz tobie... wahnięcie napięcia... był wpis - nie ma wpisu... Ufam, że tak to było... A wiersz, owszem, stary, w jednym z moich byłych wcieleń umieszczałem go gdzieś, co uczciwie zaznaczam we wstępie typu "co poeta chciał powiedzieć", choć do poety to mi...ho...ho... albo jeszcze i dalej... Dziękuję za ponowienie, bo to znaczy, żeśmy wszyscy normalnie - materialni [ducha nie gasząc]. POZDRAWIAM...

Sir Absurd z.KLechistanu pisze...

A ja wolałbym, by był słodki jak konfitury z róży [jak ja nie lubię słodkich specjałów!!!]. Ale...tak to widziałem w 1989 roku, a dziś...at, pisać hadko - jak rzekłby imć Longinus Podbipięta, gdyby go w swoim, czasie głupio a niepotrzebnie Tatarzynowie nie ustrzelili...Za miłe słowa - DZIĘKUJĘ i POZDRAWIAM [A NADE MNĄ KOLEJNA CHMURKA, A Z OCZU JEJ DESZCZOWO PATRZY]...

andante spianato pisze...

Jak mówią w Pyrkowie - żeli o konfitury chodzi to nie mogę. Znający mnie wiedza , że to grzech zaniedbania. Ale taka mowa to balsam na moja dusze Dzięki Najjaśniejszy Panie...

Stokrotka pisze...

To pociągnę temat nauczycieli. Moja Mama była nauczycielka,jej tata przez pewien czas też. Teraz jest mąż i młodszy syn. Z tym, że syn uczy w szkole angielskojęzycznej i w klasach z maturą miedzynarodową.
Miałam już wcześniej odnieść się do Twojego stwierdzenia o tym, że ludzi jest za dużo i pracy bedzie coraz mniej. Prawda, ale to wszystko zależy od tych, którzy decydują .... bo przecież /że pozostanę przy szkolnictwie/ ... możnaby zmniejszyć ilość uczniów w klasach i w ten sposób podnieść poziom nauczania i zapewnić pracę nauczycielom... tymczasem im też grozi bezrobocie. Inaczej mówiąc wszystko zależy od dobrej woli tych na górze i od polityki..... Ale ... ja sobie przyrzekłam że na tematy polityczne /jaka by to polityka nie była/ nie będę się wypowiadać. Bo szkoda mi zdrowia.Serdeczności dla Ciebie. Do kondycji powoli dochodzę.

Sir Absurd z.KLechistanu pisze...

1. Ludzi g l o b a l n i e jest za wiele, w takim razie decydentów też jest zbyt wielu. a ilość tu i tam nie przechodzi w jakość - raczej wręcz odwrotnie...Łatwiej więc zostać znaczącym głupcem i wywierać presję na pozostałych.
2. Liczba uczniów w klasach i poziom ich wykształcenia niezbyt moim zdaniem zależą od siebie. Są bowiem jeszcze tak znaczące czynniki jak - motywacja do zdobywania wiedzy, oddziaływanie rodziny i środowiska w tym zakresie, umiejętności, wiedza, etyka i zaangażowanie nauczycieli [!!!]. I n t e n c j e i kompetencje odpowiedzialnych za edukację władz różnego szczebla , wreszcie możliwości intelektualne "kandydatów" na geniuszy. Żeleński-Boy napisał: - W iskier krzesaniu żywem materiał to rzecz główna.// Trudno najtwardszym krzesiwem iskrę wykrzesać z ...materii miękkiej a podatnej.
3. Nie interesujesz się polityką?... Pomyśl...Co to ma za znaczenie i kogo to obchodzi w sytuacji, gdy polityka już dawno zainteresowała się Tobą i wciągnęła Cię w swoje tryby...??? Nie zauważyłaś tego ? POZDRAWIAM...

Stokrotka pisze...

Ad.3. Masz rację.Oczywiście, że to zuważyłam. /Jestem blondynką z wyglądu, nie z charakteru/ Pisząc, że nie interesuję się polityką miałam na myśli, że się w nią nie angażuję. Uważam ją bowiem za najbardziej "brudną" dziedzinę życia. Już nie zawracam głowy.Też pozdrawiam.

Sir Absurd z.KLechistanu pisze...

Blondynka... To miłe... "Zawracanie głowy" to też czynność dla wielu naszych bliźnich [n.p. tzw "polYtyków"]zbyt męcząca. Oni raczej zupełnie inną częścią ciała zawracać ludziom głowy zwykli, z własnych pustostanów mózgowych niewielki mając pożytek...MIŁEGO DNIA...

Sir Absurd z.KLechistanu pisze...

Odpowiedź wpisuję p o n o w n i e [pierwsza uleciała kędyś jak sen zloty]. "I nic nie wiem, i nic nie rozumiem"...POZDRAWIAM SZCZERZE