Strony

niedziela, 28 sierpnia 2011

Sezomen Hermiasz - HISTORIA KOŚCIOŁA

ROZDZIAŁ DRUGI
     Jacy byli biskupi najważniejszych miast za rządów Konstantyna Wielkiego. O tym, że aż po Libię Wschód czcił Chrystusa z zachowaniem ostrożności, z powodu Licyniusza; Zachód natomiast dzięki Konstantynowi korzystał z wolności, śmiało wyznając religią chrześcijańską

      Za konsulatu cezarów Kryspusa i Konstantyna zwierzchnictwo nad Kościołem rzymskim sprawował Sylwester; nad aleksandryjskim — Aleksander, a Makary — nad jerozolimskim. Władzy zaś nad Kościołem w Antiochii nad rzeką Orontes nikomu jeszcze od czasu Romana nie poruczono, bo jak się zdaje, na ordynację biskupa nie pozwalały prześladowania. Niedługo jednak ci ojcowie, co się zebrali w Nicei, w podziwie dla obyczajów i wykształcenia Eustacjusza uznali go za godnego zawiadywania siedzibą apostolską; i choć już był biskupem sąsiedniej Beroi, przenieśli go do Antiochii. Natomiast chrześcijanie zamieszkujący na Wschodzie aż po graniczącą z Egiptem Libię nie odważali się podówczas gromadzić jawnie, ponieważ Licyniusz, zmieniając w odniesieniu do nich swoje poprzednie nastawienie, przestał im okazywać życzliwość.Tymczasem chrześcijanie na Zachodzie, Grecy, Macedończycy i Iliryjczycy bez żadnych obaw urządzali religijne swe życie, dzięki Konstantynowi, którego władza rozciągała się nad tamecznymi Rzymianami.

ROZDZIAŁ CZWARTY
     O tym, że cesarz nakazał, by na wojnie znak krzyża prowadził do boju, oraz zadziwiające opowiadanie o chorążych tego znaku

      Cesarz, kiedy kapłani rozwijali przed nim tego rodzaju nauki, pełen podziwu wobec proroctw odnoszących się do Chrystusa, polecił biegłym artystom, by używając złota i drogocennych kamieni przerobili znak zwany u Rzymian labarum nadając mu symboliczną postać krzyża. Ten sztandar bojowy tym bardziej był czczony niż wszystkie inne, że tradycyjnie zawsze poprzedzał cesarza i odbierał od żołnierzy przepisowe honory wojskowe. Sądzę, że przede wszystkim dlatego właśnie zamienił Konstantyn ten najświetniejszy symbol rzymskiego panowania na znak Chrystusowy. Chciał, ażeby żołnierze nieustannie mając go przed oczyma i okazując mu cześć, odzwyczajali się stopniowo od tradycyjnych kultów, a za jedynego uważali tego Boga, którego czci cesarz, zdając się na Jego przewodnictwo i pomoc w walce przeciwko nieprzyjaciołom.
    On bowiem zawsze wysuwał znak ten naprzód jak tarczę przed własne szeregi i polecił, by się pojawiał wszędzie, gdzie tylko w zgiełku bitewnym załamią się szyki, przy czym specjalnie wyznaczył najznakomitszych żołnierzy z gwardii przybocznej, zlecając im wykonywanie tego rozkazu.
     Obowiązkiem każdego z nich było nieść kolejno na ramieniu sztandar i obchodzić szyki nieprzyjaciół. Otóż powiadają, że pewnego razu chorąży tego znaku uległ panice w obliczu zmasowanego uderzenia przeciwnika i przekazał sztandar drugiemu, a sam chyłkiem wycofał się z walki; i gdy już się znalazł poza zasięgiem pocisków, nagle upadł ugodzony śmiertelnie; ten zaś, co przejął w ręce ów boski symbol, wytrwał na placu nie ponosząc nawet najmniejszej rany, mimo że wielu walczących szyło z łuków wprost w niego. Bo w przedziwny jakiś sposób, jakby ręką boskiej potęgi nieomylnie kierowane, groty wrogów utykały w sztandarze, chorążego natomiast, chociaż znajdował się w samym centrum zagrożenia, nie imały się zupełnie. Podobno też żaden inny chorąży, kiedy pełnił swą służbę przy tym sztandarze, nie padł nigdy ofiarą nieszczęśliwej przygody, jak to przecież zawsze może się przytrafić żołnierzowi na wojnie, i nigdy nie poniósł rany ani nie dostał się do niewoli.

ROZDZIAŁ DZIESIĄTY
      O wielkich wyznawcach, którzy wtedy jeszcze żyli

      Żyło bowiem wtedy także wielu innych dzielnych chrześcijan, a ponieważ właśnie niedawno ustały prześladowania, całe mnóstwo pozostałych jeszcze przy życiu wyznawców przydawało blasku poszczególnym Kościołom, jak na przykład Hozjusz, biskup Kordoby, albo Amfion, biskup Epifanii w Cylicji, i Maksym, który objął po Makarym tron biskupi Kościoła w Jerozolimie, czy Pafnucy z Egiptu; przez niego podobno Bóg najwięcej zdziałał cudów, użyczywszy mu łaski pokonywania demonów oraz leczenia najrozmaitszych chorób.  Ów Pafnucy razem ze wspomnianym tu Maksymin należeli do tych wyznawców, których Maksymin skazał na ciężkie roboty w kopalniach, poleciwszy uprzednio, aby każdemu z nich wyłupiono prawe oko i ucięto lewą rękę w przegubie.
    

  

Brak komentarzy: