Strony

poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Prokopiusz z Cezarei - HISTORIA SEKRETNA

ANTYCZNY KONSTANTYNOPOLITAŃSKI PAPARAZZI   [I JEGO OFIARY] 
        Opisując wojenne losy narodu rzymskiego starałem się...porządkować wypadki według ich czasu i miejsca. Odtąd jednak układ opowieści nie będzie już taki,...a to dlatego, że o wypadkach tych nie można było pisać tak, jak na to zasługiwały, dopóki chodzili jeszcze po świecie ich uczestnicy...
       Trzeba więc będzie teraz opowiedzieć o sprawach, które zostały przemilczane, a także wyjawić przyczyny zdarzeń, o których już pisałem.
        Co prawda, kiedy tak się sposobię do nowego boju, a jest on trudny i bardzo niewdzięczny, bo mówić mam o życiu Justyniana i Teodory, oblatuje mnie strach ... Boję się nawet, że ... zacznę uchodzić za bajkopisarza lub zaliczony będę w poczet poetów tragicznych. A jednak nie ulęknę się ogromu zadania, bo ufam, że opowieść moja nie jest nie poparta dowodami...
        Chociaż było coś jeszcze, co mnie często ... powstrzymywało... Przyszło mi mianowicie na myśl, że będzie to z pożytkiem dla tych, co po nas przyjdą...Potem wszakże do opisania tych rzeczy skłoniła mnie myśl, że owi przyszli władcy jasno zrozumieją, jak trudno im będzie uniknąć kary za grzechy,  podobnie jak cierpieć przyszło tym właśnie ludziom; a po drugie, że skoro ich czyny i obyczaje zostaną spisane i uwiecznione, będą może mniej skorzy do łamania prawa. Któż bowiem z potomnych wiedziałby coś o wyuzdanym życiu Semiramidy czy o szaleństwie Sardanapala i Nerona, gdyby historycy owych dni nie dali temu świadectwa? Wreszcie także i dla tych, którzy mogą w przyszłości paść ofiarą podobnych prześladowań ze strony tyranów, historia ta nie będzie bez pożytku, w niedoli bowiem ludzie zwykli pocieszać się myślą, że nie na nich jednych spadły klęski.
        Tak więc zacznę od niegodziwych postępków Belizariusza i Antoniny, potem zaś będę pisać o nieprawościach Justyniana i Teodory.
I.
        Belizariusz miał żonę... której ojciec i dziadek byli woźnicami popisującymi się swą sztuką w Bizancjum i Tessalonice, matka zaś jedną z prostytutek w okolicach teatru. Kobieta ta prowadziła z początku bardzo rozwiązłe i wyuzdane życie, ... potem zaś, już jako matka licznego potomstwa, została ślubną żoną Belizariusza. Natychmiast też zaczęła go zdradzać, chociaż starała się utrzymać to w tajemnicy. nie dlatego bynajmniej, że wstydziła się swoich czynów ..., bo obce jej było uczucie wstydu bez względu na to, co robiła, a męża całkowicie ujarzmiła różnymi czarnoksięskimi sztuczkami, lecz ponieważ lękała się kary z rąk cesarzowej, która na jej widok wprost zgrzytała zębami ze złości. Potem jednak, kiedy przysłużywszy się jej w bardzo ważnych sprawach jakoś ją ułagodziła. przede wszystkim przez usunięcie Sylweriusza ...następnie zaś niszcząc Jana z Kapadocji, już bez najmniejszej obawy i nic nie ukrywając dopuszczała się wszelkiego rodzaju występków.
         W domu Belizariusza był pewien młody człowiek z Tracji imieniem Teodozjusz ... Jego to Belizariusz, kiedy miał odpłynąć z Libii, zanurzył w wodzie święconej i własnymi rękami z niej wy d o był czyniąc go, zgodnie z chrześcijańskim obyczajem adopcji, przybranym synem swoim i swojej żony. Antonina kochała go więc, bo tak się godziło, jako tego, który mocą słowa Bożego stał się jej synem, i dokładała wszelkich starań, aby go zawsze mieć przy sobie. Zaraz jednak w czasie tej podróży zapałała do niego szaleńczą miłością i tak bardzo dała się temu uczuciu opętać, że bez żadnego już strachu czy wstydu przed Bogiem i ludźmi, z początku ukradkiem, potem nawet przy niewolnikach i pokojówkach, kładła się z nim do łóżka. Tak bardzo owładnęła nią namiętność i tęsknota miłosna, że nie istniały dla niej żadne przeszkody. Pewnego dnia (było to w Kartaginie) Belizariusz przyłapał ich nawet na gorącym uczynku, ale bez trudu dał się żonie okłamać. Zastał ich bowiem oboje w jakiejś piwnicy i wpadł w furię. ale ona bez cienia lęku czy zmieszania, powiedziała: - Przyszliśmy tu z małym ukryć najcenniejsze łupy, żeby się o nich cesarz nie dowiedział." Był to zwykły wykręt i Belizariusz dał im spokój, chociaż widział, że Teodozjusz ma rozwiązany rzemień podtrzymujący część bielizny, która zakrywała przyrodzenie. Pod wpływem miłości do tej kobiety nie wierzył świadectwu własnych oczu!
          Chociaż rozpusta ta wzmagała się z dnia na dzień i przeradzała się w straszliwe zło, ludzie, którzy widzieli, co się dzieje, zachowywali milczenie. Ale kiedy BeLizariusz zdobył Sycylię, pewna niewolnica imieniem Macedonia, zobowiązawszy swego pana najbardziej uroczystą przysięgą, że nigdy jej przed panią nie zdradzi, opowiedziała mu wszystko i jako świadków przedstawiła dwóch chłopców, którzy usługiwali w sypialni. Po tej wiadomości Belizariusz kazał kilku ludziom ze swej świty zgładzić Teodozjusza; ten jednak w porę się o wszystkim dowiedział i uciekł do Efezu. Większość bowiem najbliższych towarzyszy Belizariusza, zdając sobie sprawę z niestałości jego charakteru, starała się raczej przypodobać żonie niż udawać, że sprzyja mężowi; dlatego wyjawili Teodozjuszowi rozkazy, jakie w związku z nim otrzymali. Konstantyn zaś, zauważywszy że Belizariusz bardzo się gnębi tym, co zaszło, wyraził mu co prawda współczucie, ale dodał: ,,Ja to bym raczej babę ukatrupił niż chłopca." Dotarło to do Antoniny, która odtąd w skrytości ducha nienawidziła go i czekała sposobnej chwili, by mu to dać odczuć. Miała w sobie bowiem coś ze skorpiona i umiała taić gniew. Wkrótce potem czy to czarami, czy pochlebstwem, udało jej się wmówić mężowi, że całe oskarżenie nie było na niczym oparte, on zaś niezwłocznie posłał po Teodozjusza i zgodził się wydać żonie Macedonię i obu chłopców, l powiadają, że Antonina ucięła im najprzód języki, potem ich poćwiartowała, zaszyła w worki i wrzuciła do morza.
        Pomagał jej w tym haniebnym czynie niewolnik imieniem Eugeniusz, ten sam, który dopuścił się zbrodni na osobie Sylweriusza. Po niedługim czasie Belizariusz za namową żony zgładził także Konstantyna...
       Od tej pory Belizariusz był znienawidzony zarówno przez cesarza, jak i wszystkich znakomitych Rzymian.
        Taki więc był rozwój tych wypadków.
       Ale Teodozjusz oświadczył, że nie może przyjechać do Italii, gdzie właśnie przebywali Bełizariusz i Antonina, dopóki nie pozbędą się stamtąd Focjusza. Ten bowiem był z natury skłonny do zgryzoty, kiedy widział, że ktoś inny jest bardziej niż on ceniony przez ludzi. Zresztą w wypadku Teodozjusza miał pełne prawo do złości, bo on sam, chociaż syn, był zupełnie lekceważony, podczas gdy tamten miał ogromne wpływy i mnóstwo pieniędzy. Mówiono nawet, że z pałaców w Kartaginie i Rawennie zagrabił 10 000 funtów6 w złocie, ponieważ znalazł się tam sam i mógł rozporządzać tymi pieniędzmi według własnego uznania...
        Wkrótce potem Belizariusz wyruszył wraz z Focjuszem na wyprawę przeciw Chosroesowi, a Antonina pozostała w Bizancjum... Ponadto, aby Teodozjusz miał znowu do niej dostęp, postarała się usunąć z drogi Focjusza. Namówiła więc kilku ludzi ze świty Belizariusza, żeby młodego człowieka stale, bez chwili wytchnienia, obrażali i wykpiwali, sama zaś w codziennych prawie listach szkalowała syna i buntowała wszystkich przeciw niemu. Nie mogąc już tego wytrzymać chłopiec zdecydował się sam oskarżyć matkę i kiedy pewien przyjezdny z Bizancjum doniósł, że Teodozjusz w tajemnicy przebywa u Antoniny, zaprowadził go natychmiast do Belizariusza i kazał opowiedzieć o wszystkim. Kiedy Belizariusz to usłyszał, rozgniewał się straszliwie...

Prokopiusz z Cezarei, Prokop z Cezarei [ ok. 490-561] – ostatni wielki historyk starożytności, najsłynniejszy historyk bizantyjski.

Brak komentarzy: