Strony

sobota, 25 czerwca 2011

Józef Flawiusz [Josef ben Mattatiasz] - WOJNA ŻYDOWSKA


Opowieść zdrajcy i renegata...
KSIĘGA PIERWSZA
     1. Wojnę, którą toczyli Żydzi z Rzymianami. a była to największa wojna nie tylko z tych, które zdarzyły się za naszej pamięci, lecz zapewne także z tych, które znamy z opowiadań, jak to miasta zmagały się z miastami lub też narody z narodami . różnie historycy przedstawiają. Jedni, nie będąc sami świadkami wydarzeń, zebrali chaotyczne i sprzeczne z sobą opowieści, które zasłyszeli i opisują je na sposób sofistyczny, drudzy wprawdzie patrzyli na rozgrywające się wypadki, lecz fakty ukazali w fałszywym świetle już to z chęci przypodobania się Rzymianom, już to z nienawiści do Żydów. Pisma ich przeto pełne są bądź oskarżeń, bądź pochwał, lecz zgoła nie ma w nich rzetelności w relacjonowaniu faktów. Ja tedy Józef, syn Mattiasa [Hebrajczyk z pochodzenia], kapłan jerozolimski, który z początku sam walczyłem z Rzymianami, a później stałem się przymusowym świadkiem zdarzeń, postanowiłem dać poddanym cesarstwa rzymskiego opowiadanie przełożone na język grecki z tego dzieła, które poprzednio ułożyłem w ojczystym języku i posłałem barbarzyńcom w górnych krainach...........

KSIĘGA DRUGA
Rozdział I
     1. Konieczność odbycia podróży do Rzymu przez Archelaosa stała się początkiem nowych zaburzeń. Przez siedem dni bowiem trwał on w żałobie po ojcu, a ludowi wydał wielkim kosztem ucztę pogrzebową. (Jest u Żydów taki zwyczaj, który już niejednego doprowadził do ruiny majątkowej, jako że nakładał obowiązek ugoszczenia ludu; ten, kto tego nie dopełnił, uchodził za bezbożnika). Następnie przywdział białą szatę i udał się do świątyni, gdzie lud przyjął go wśród burzliwych owacji. Archelaos pozdrowił tłum ze złotego tronu ustawionego na wysokiej trybunie i dziękował zarówno za gorliwy udział w pogrzebie ojca, jak i oddanie mu hołdu, jakby już był zatwierdzonym królem. On jednak . oświadczył . nie chce w obecnej chwili nie tylko sprawować władzy, ale i używać tytułów królewskich, dopóki Cezar, do którego wedle testamentu należy ostateczne rozstrzygnięcie, nie potwierdzi jego prawa do następstwa tronu. Dlatego też nie przyjął diademu, którym wojsko chciało w Jerychu uwieńczyć jego skroń. Za te wyrazy oddania i życzliwości szczodrze odwdzięczy się tak żołnierzom, jak i ludowi, gdy tylko najwyżsi władcy ostatecznie uznają go królem. Nie będzie bowiem szczędził starania, aby okazać się dla nich pod każdym względem lepszym od swego ojca...................
KSIĘGA TRZECIA
Rozdział I
      1. Kiedy Neron otrzymał wiadomość1 o klęskach poniesionych w Judei, był nimi, rzecz jasna, w głębi duszy wstrząśnięty i zatrwożony, lecz wobec innych zachowywał się, jakby lekceważył tę całą sprawę i tylko czuł gniew twierdząc, że to, co się wydarzyło, raczej należy przypisać gnuśności wodzów niż dzielności nieprzyjaciół. Uznał, że powaga cesarstwa każe mu z wyniosłością przyjmować ponure wieści i czynić wrażenie, że dusza jego jest wyższa nad wszelki zły los. Wszelako widać było z jego zatroskania, że dręczył go wewnętrzny niepokój.
     2. Kiedy zastanawiał się nad tym, jakiemu mężowi ma powierzyć wstrząsany zaburzeniami Wschód oraz sprawę ukarania Żydów za bunt i utrzymanie w posłuszeństwie Rzymianom sąsiednich ludów zarażonych tą samą chorobą, to tylko w jednym Wespazjanie2 widział człowieka, który dorósł do takiego zadania i zdolny był udźwignąć brzemię tak wielkiej wojny. Mąż ten, będąc od młodych lat żołnierzem, zestarzał się w służbie wojskowej i przedtem już zapewnił spokój Rzymianom na Zachodzie nękanym przez Germanów oraz przyłączył przy pomocy oręża nieznaną dotąd Brytanię. W ten sposób zapewnił zaszczyt odbycia triumfu ojcu Nerona, Klaudiuszowi, choć on sam nie wylał ani kropli potu...........

KSIĘGA CZWARTA
Rozdział I
     1. Ci spośród Galilejczyków, którzy po upadku Jotapaty trwali jeszcze w buncie przeciwko Rzymianom, po klęsce Tarichei stali się znów uległymi. Wszystkie twierdze i miasta przeszły w ręce Rzymian oprócz Gischali i obsady góry Itabyrion. Do tych ostatnich przystało także miasto Gamala, położone po drugiej stronie jeziora, naprzeciwko Tarichei. Wchodziło w skład ziem Agryppy tak samo jak Sogane i Seleucja.   Obie pierwsze miejscowości były miastami Gaulanitydy: Sogane należała do tak zwanego Górnego, a Gamala do Dolnego Gaulanu. Seleucja natomiast leży w pobliżu jeziora Semechonitis, które ma trzydzieści stadiów szerokości i sześćdziesiąt długości. Jego moczary ciągną się aż do Dafne, skądinąd miejsca przyjemnego ze źródłami, które zasilają tak zwany Mały Jordan poniżej świątyni .złotego cielca" i toczą jego wody do Wielkiego Jordanu. Mieszkańc ów Sogane i Seleucji już na samym początku powstania Agryppa przeciągnął na swoją stronę na podstawie ugody, lecz Gamala nie poszła ich śladem, gdyż jeszcze bardziej niż Jotapata polegała na swojej naturalnej obronności. Od wysokiej góry bowiem odchodzi stroma odnoga, tworząc w środku garb. Na tej wysokości ciągnie się wzdłuż i następnie opada od przodu i od tyłu, tak że kształtem swoim przypomina wielbłąda. Od tego podobieństwa Gamala otrzymała nazwę, co zresztą w wymowie miejscowej ludności zaznacza się niedokładnie. Po jej obu stronach i od przodu ciągną się niedostępne wąwozy, lecz od tyłu, gdzie łączy się z górą, jest ona nieco łatwiejsza do zdobycia. Mieszkańcy wszakże utrudnili i tutaj dojście, przekopawszy w poprzek rów. Na stromym zboczu zbudowano gęsto obok siebie i jeden nad drugim domy, tak że miasto czyni wrażenie, jakby wisiało w powietrzu i wszystko miało lada chwila runąć na siebie. Zwracało się ono ku południowi, a jego wzgórze, wznoszące się w tej stronie, wzbija się na ogromną wysokość, stanowiąc cytadelę miejską, a poniżej niego nie obwarowana skała opada ku niezmiernie głębokiemu wąwozowi. W obrębie murów na jego krańcach bije źródło.
      2. Józef, umacniając to z natury tak trudne do zdobycia miasto, powiększył jeszcze jego warowność podziemnymi chodnikami i rowami. Dzięki jego przyrodzonym właściwościom mieszkańcy czuli się jeszcze pewniejszymi siebie niż jotapatańczycy, lecz mieli mniejszą liczbę wojowników i ufając naturalnemu położeniu, nie przyjmowali dalszych posiłków. Miasto bowiem dzięki swoim zaletom obronnym przepełnione było zbiegami. Dzięki temu mogło opierać się wojskom wysłanym przez Agryppę dla prowadzenia oblężenia przez siedem miesięcy.

KSIĘGA PIĄTA
Rozdział I
    1. Kiedy Tytus przemierzył takim sposobem, jak opisaliśmy wyżej, pustynię rozpościerającą się poprzez Egipt aż do Syrii, dotarł do Cezarei, gdzie postanowił najpierw wojska swoje uporządkować. Jeszcze w owym czasie, kiedy przebywał w Aleksandrii i pomagał ojcu przy utrwalaniu władzy, którą właśnie Bóg złożył w ich ręce, zdarzyło się, że wewnętrzne spory w Jerozolimie, które dosięgły szczytu, doprowadziły do powstania trzech ognisk. Jedna ze stron bowiem podniosła oręż przeciw sobie samej, co zresztą można by uznać za wydarzenie pomyślne i wyraz sprawiedliwości, ponieważ doszło do tego między złoczyńcami. Co się zaś tyczy napaści zelotów na lud, co dla miasta stało się pierwszym krokiem do katastrofy1, to już opowiedzieliśmy dokładnie, jak to się zaczęło i jak niezmiernie zgubne pociągnęło za sobą skutki. Można bez obawy pomyłki powiedzieć, że w łonie buntu zrodził się drugi bunt, podobnie jak wściekłe zwierzę z braku innego pożywienia wbija kły we własne ciało............

KSIĘGA SZÓSTA
Rozdział I
      1. Tak oto Jerozolimę z dnia na dzień coraz sroższe dręczyły cierpienia, gdyż powstańcy pośród tych klęsk zionęli jeszcze większą złością, a głód, który dotąd szerzył spustoszenie wśród ludu, im także już począł do gardła zaglądać. Przerażający był widok tego mnóstwa w różnych częściach miasta nagromadzonych trupów, które wydzielały zaraźliwą woń i czyniącym wypady na wroga wojownikom tarasowały drogę; musieli oni bowiem stąpać po ciałach jak żołnierze przedzierający się przez szyki bojowe i nawykli do masowych mordów. Ale kiedy deptali po nich, nikt ani nie wzdrygnął się, ani nikomu serce nie drgnęło, a nawet do głowy nie przychodziło, że takie znieważenie umarłych może i dla nich samych stanowić złą wróżbę na przyszłość. Chociaż jeszcze ręce ociekały im krwią swoich współbraci, wybiegli do boju z obcymi, jakby chcieli - tak mi się przynajmniej wydaje - rzucać Bóstwu wyzwanie, że zbyt długo powstrzymywało od nich swoje karzące ramię. Do walki nie popychała ich nadzieja zwycięstwa, lecz po prostu zwątpienie w jakąkolwiek możność ratunku. Tymczasem Rzymianie, których zebranie budulca kosztowało   niemało trudu, wznieśli wały w ciągu dwudziestu jeden dni, wytrzebiwszy drzewa, jak już powiedziano poprzednio, na przestrzeni dziewięćdziesięciu stadiów wokół miasta. Jak żałosny widok przedstawiał ten kraj! Okolica, którą dawniej upiększały lasy i sady, stała się istną pustynią, ogołoconą z wszelkiej drzewiny. Jeśli jakiś obcy3 przybysz, który widział dawną Judeę i urocze przedmieścia stolicy, potem spojrzał na to pustkowie, nie mógł nie zapłakać i nie westchnąć nad wielką zmianą, jaka tu zaszła. Wojna bowiem zdeptała wszelkie ślady piękna i gdyby ktoś, kto zna tę okolicę, nagle zjawił się tutaj, nie poznałby, gdzie się znajduje, lecz rozglądałby się dookoła za miastem, choćby stał tuż obok niego...........

KSIĘGA SIÓDMA
Rozdział I
       1. Kiedy wojsko nie miało już kogo zabijać ani co grabić, gdyż nie pozostało nic, na czym mogłoby wyładować swoją złość (a z pewnością nie powstrzymywałoby się od tego z chęci oszczędzenia czegokolwiek, jeśliby jeszcze miało jakąś okazję ku temu), Cezar rozkazał całe miasto i Przybytek zrównać z ziemią, a wieże Fazael, Hipikus i Mariamme, które wzbijały się ponad inne, jako też mur, który okalał miasto od zachodu, zachować; ten ostatni oszczędzono, aby służył do rozbicia obozu dla załogi, która tu miała pozostać, wieże - żeby były dla potomnych świadectwem, jaki to wspaniały i jak silnie obwarowany gród musiał jednak ulec męstwu Rzymian. Cały pozostały mur biegnący wokół miasta żołnierze, którzy go burzyli, tak starli z powierzchni ziemi, żeby przyszli przybysze nie mogli uwierzyć, że tutaj kiedyś mieszkali ludzie. Taki los Jerozolimie, wspaniałemu i na całym świecie sławą cieszącemu się miastu, zgotowało szaleństwo powstańców...
.............
Rozdział XI
5. I oto jesteśmy w końcu historii, którą przyobiecaliśmy z największą rzetelnością przedstawić tym wszystkim, którzy pragną dowiedzieć się, w jaki sposób toczyła się wojna Rzymian z Żydami. Jak ją wyłożyłem, sąd o tym pozostawiam samym czytelnikom. Co się zaś tyczy prawdy, to nie będę się wahał z całą stanowczością oświadczyć, że w całym tym dziele o nią tylko się starałem.
-----------------------------------------------------------------------
Józef Flawiusz (hebr. Josef ben Matatia, stgr. ᾿Ιώσηπος Φλαύιος, łac. Iosephus Flavius, ur. 37, zm. po 94) – żydowski historyk pochodzący z rodu kapłańskiego.

Brak komentarzy: