Strony

poniedziałek, 7 lutego 2011

Hezjod - THEOGONIA


KTO KOGO RODZIŁ...
Bouwe S. - Apollo i Muzy na Parnasie
Od helikońskich Muz rozpocznijmy nasze śpiewanie -
one to Helikonu szczyt dzierżą wielki i boski
i dokoła ciemnego źródła miękkimi stopami
tańczą i wokół ołtarza przepotężnego Kroniona;
i delikatne ciała obmywszy wodą z Permessu
albo z Końskiej Krynicy, albo z boskiego Olmeju,
korowody zawiodły na Helikonu wierzchołku,
piękne, budzące tęsknotę - stopami tupnęły w ziemię -
skąd ruszyły okryte gęstymi mgły oparami,
całą noc biegły i głosem wykrzykiwały przecudnym,
chwaląc Dzeusa, co dzierży egidę, i Herę czcigodną
z Argos, która na nogi wzuwa złociste sandały,
córkę Egidodzierżcy, o modrych oczach Atenę,
Feba Apollona oraz Artemis łuczniczkę
i Posejdona, lądu władcę, co trzęsie ziemiami,
i Temidę godną, Afrodytę z oczami skrzącymi,
Hebe ze złotym wieńcem, a także Dione,
Leto oraz Japeta i przemyślnego Kronosa,
Eos, wielkiego Heliosa oraz błyszczącą Selene,

Ziemię, Okeanosa wielkiego oraz Noc czarną,
innych też nieśmiertelnych ród święty zawsze żyjący.
One to kiedyś Hezjoda uczyły pięknego śpiewu,
kiedy owce wypasał u stóp Helikonu boskiego.
.........................
Tak powiedziały córy Dzeusa wielkiego wymowne
oraz laskę mi dały, różdżkę kwitnącą wawrzynu
cudną zerwawszy..............................................
Ale cóż ja tu plotę bajki o dębie i skale?

Brak komentarzy: