Strony

środa, 18 kwietnia 2012

CZŁOWIEK I KOBIETA

    MELDUNEK 0/005 
    Wewnątrz Placówki sytuacja bez zmian. Z jednej strony Szef z grupą starych, przez siebie powołanych i zależnych współpracowników, z drugiej strony [ale gdzie, w jakich strukturach organizacyjnych?"] byli współpracownicy - obecnie zbuntowana konkurencja, którą niegdyś sam nieomylny i wszechpotężny Szef wykreował, a teraz nie może z nią sobie dać rady.
    Sytuacja poniekąd patowa.
    Niespodziewanie ogłoszono, że Szef postanowił "zaludnić" Placówkę.
    Ciekawe słowo "zaludnić"... Oczekiwałem nowej jakości fizycznej, nie umysłowej jednakże, znam bowiem Szefa i wiem, że ponad indywidualności przenosi indywidua, ale to, co nam zaprezentowano...
    Jednym słowem - chałupnictwo, amatorszczyzna z czystej gliny, w dodatku według  t r z e c h  "oficjalnych wersji" za każdym razem wyprodukowano obiekty przez Szefa inaczej.
    Wersja pierwsza: Szef stworzył, by go wielbili... Bez komentarzy...
    Wersja druga: Szef ulepił z gliny, bo ulepione stwory ukochał...
    Wersja trzecia: Szef ulepił samca, a widząc, że jest samotny i smutny, wyciął mu ZIOBRO i z niego stworzył element samiczy. Oboje pozbawił świadomości, rozumu, pociągu seksualnego, umiejętności odróżniania zła od dobra, dał im jednak [wg propagandzistów] "wolną wolę". 
    Nie wiem po co tworzyć jestestwa zaprogramowane do chwalby konstruktora przed nim samym [krańcowa próżność] i jak można "ukochać" nieistniejące.
    Nie wiem też, co ma znaczyć "wolna wola" w tworach pozbawionym instynktu samozachowawczego, podstawowych rozróżnień i ocen etycznych.
    Nie wierzę również, by Szef był tak krańcowo głupi i nieodpowiedzialny. Podejrzewam lizusów, klakierów i propagandzistów Szefa o celową kontrrewolucyjną działalność typu trockistowskiego ukierunkowaną na ciągłe sianie niepewności, wrzenia i permanentnego niepokoju.
    Tymczasem stworzenia nazwane wstępnie "człowiekiem" oraz "kobietą" niecelowo dewastują i zanieczyszczają zielone tereny Placówki. "Kobieta" - najwyraźniej nieco rozumniejsza od samca, co stwierdzam nie bez przykrości - znalazła sobie osobliwą rozrywkę - długie, sprężyste, pokryte śluzem i beznogie stworzenie, po którego złapaniu zaszywa się w gęstwinie,a gdy po kilku kwadransach wychodzi, wlecze się zazwyczaj na osłabłych kończynach i z wilgotnymi z zadowolenia oczami.
   "Człowiek" w tym czasie leży pod drzewem i gapi się.

    Załączam foto.

      Oczekuję
    na instrukcję.
   










                                                                                 You.SS-TASS

4 komentarze:

andante pisze...

Królu i Panie , a gdzie notka z czyśca? Wysiliłam się , a teraz jej nie ma . Jakże mi żal. Pozdrawiam serdecznie

Anonimowy pisze...

Witam Lorda. Jestem tu po raz pierwszy. I na razie jako obserwatorka. Pozdrawiam serdecznie.
Stokrotka

Sir Absurd z KLechistanu pisze...

Serenissima... O wyrozumiałość proszę...Ja się na razie uczę tego bloga... POZDRAWIAM

Sir Absurd z KLechistanu pisze...

Witam z serdecznością...Zawszem lubił kwiatki z naszych pól i łąk...