Strony

środa, 5 stycznia 2011

1. OJCIEC LEONCIO O MAŁŻEŃSTWIE RZESZE NAUCZA

1. - A kiedy Ojciec Leoncio powrócił z zagranic, kędy z klechistańskimi Podhalany w Ziemi Świętej Italiańskiej spotkać się był spodziewał,  tedy oblogowawszy to skoro, przybył w granice Małopolski nad  Wisłą. I znowu zeszły się do niego rzesze mnogie tak plus-minus z pięć osób liczące, i swoim zwyczajem znowu je mozolnie nauczał, o peregrynacjach swoich im kwieciście mówiąc, które długo a nader skromnie z wrodzonej skromnie skromności wychwalał.
2. A oto niespodziewanie przystąpiwszy ateusze, pytali go, kusząc : - Czy godzi się mężowi wygnać żonę?
3. On zaś odpowiedź odpowiadając odpowiedzią, rzekł im : - A com wam był napisał w dziełach swych w tym temacie, którymi świat się słusznie zachwyca?
4. A oni rzekli: - A nie wiemy, bośmy o nich ani nie słyszeli, ani ich nie widzieli, ani ich nie czytali...
5. Tedy zawrzał gniewem strasznym, a plując plunął naplwaną plwociną na nich niby ów wulkan islandzki i uśmiechem uśmiechając się słodko, rzekł im mówiąc słowa: -  Niegodniście, bracia moi, by was taczkami na gnój gnojem zgnojony wywieźć. Tedy wynoście się sprzed oblicza mego, a ja się za was modlić będę, byście mnie godni byli, co niewiarygodne wszelako mi się wydaje...
6. A oni cofnęli się cofając, zmieszani odrobinę i mówili mowiąc te słowa: - Wielki jest z owego czarnoksiężnik, chociaż bury i brązowy na odzieniu. Ani chybi sto albo i dwieście ma na usługach szatanów lub aniołów, jeśli to jakaś w ogóle różnica...
7. Tedy odchodząc, słyszeli jeszcze słysząc jego słowa od niego słyszane: - A  pamiętajcie, przebierańcy, że jeśli bez sakramentu wzięta kobieta jest, tedy gońcie oną – a zdrowo jej na drogę przyłóżcie!  Boć to nie żona, jeno – uczciwszy uszy – jawnogrzesznica. Jeśli zaś i sakramentowo pobrana, a nawet poprzez suto opłacony u proboszcza ślub, tedy – za wolą a zezwoleniem Wielebnego Biskupa – a i owszem, godzi  się pogonić taką-owaką, bo przecie orzekł był niechybnie  Biskup Wielebny, że matrimonium owo jest non consummatum... A przecie powiedział Pan [jakże Mu było na Imię, bom był ździebko zapomniał?]: - Nie będziesz pożądał żony własnej czy cudzej nadaremno...
8. Tedy oni dali drapaka, nie chcąć słów owych słuchać słuchem swym i uciekali śpiesznym uciekaniem uciekając, a on był się udał do komnaty swej klasztornej i z pogodnym uśmiechem spoglądał na śmieszne poczynania ludzików we Wiśle, która na on czas była wylała, się nieporadnie taplających...
9. I westchnąwszy pogodnie, z wielką życzliwością o topielcach się topiących pomyślał, czy aby zbawienie osiągną, bez sakramentu in articulo mortis odszedłszy, bez dzwonienia dzwonkami dzwonionego, a bez ofiar należnych klerowi...
10. I pomyślawszy jeszcze myślami swymi pomyślał: -  Dobrze być wielce wielkim w swej wielkości, a  na wysokości bezpiecznie wysokiej przebywać i w suchej suchości nasyconym syto być do syta...A owym tam – brak tego wszystkiego, co i sprawiedliwe i smutne być musi, no bo jakże inaczej?
11. Po czym senny - snem usnął, utrudzon niepomiernie...
12. A Anioł Stróż muchy znad jego spracowanej głowy odganiał, a dyskretnie nieprzystojne tchnienia dolne rozpraszał, nosem tylko nieco kręcąc, bo wszak go raziły bardziej niż nieco, a nie  matula, jako nazwali ją Rzymianie – poganie, dyskretnie pode łożem ukryta je wydawała ...
13. Pomyślał wszakże, że niechybnie nie jest to jeszcze ów odor sanctitatis, bo ów się roztacza po zgonie.
14. A rozejrzawszy się wejrzeniem swym bezpiecznie  - szepnął: - Niech to wszyscy diabli! Ja tojuż mam niefarta! A mogłbym przy jakiej napalonej lasce nockę jedną – drugą sobie postróżować. Przynajmniej by się człowiek [to znaczy – anioł] na owe wypukłości a wklęsłości kobieco nieprzystojne napatrzył na wieki wieków...
14. Amen...

1 komentarz:

Alexandra pisze...

Jeszcze list ojca Kleona do Niśki :)