Strony

sobota, 17 lipca 2010

WRÓŻEBNA FANTASMAGORIA AERONAUTYCZNA WYWOŁANA NIE PRZEZ PREFERENCJE POLITYCZNE LECZ PRZEZ LIPCOWY UPAŁ



W upalnej warszawskiej spiekocie,
w lipcowym przegrzanym kotle
pod niebem  Polityk na kocie
leciał jak jędza na miotle...

Polityk podciągał szelki
(kot wąsem wyczuwał chmury)
i krzyczał: - Już jestem wielki!!!
- Już  widzę wszystko z góry!!!

- Już świat się musi tłumaczyć!
- Już sąsiad się musi mnie bać!
- Będziecie wy tańczyć inaczej!
- Poznacie kto PAN! Murwa kać!

Gapie czekali w napieciu,
śledząc ekscesy stworka:
- Czy  weźmie kurs na Okęcie?
- Czy jednak osiądzie w Tworkach?

A on, gdy ktoraś figura
nie wyszła, jak się spodziewał,
po dyletancku – dał nura
na saskoparkowe drzewa...

- Co dalej? – ktoś może zapyta...
-  A nic... La commedia finita...
                                                                                                                                                                        [17.07.2010]

Brak komentarzy: