Strony

sobota, 10 kwietnia 2010

CELIBAT


Gdy nieomylny papież w świętym Watykanie
nie każe księżom trwać w zakisłym celibacie,
wtedy się proboszcz wielkim domatorem stanie...
- Gdzież milej bowiem może być niż w swojej chacie?

Mając kąt ciepły, godny wikt oraz napitek,
szczęśliwszy niż męczennik bytujący w Niebie,
nie będzie gził się jak wikary gdzieś u „skrytek”...
- Wszak może robić to legalnie i u siebie!

I bez ekscesów będzie w willi kanonika...
O sex-orgietkach u biskupa nie usłyszy...
Kardynałowa z mężem mogłaby pofikać,
lecz wiek już nie ten...
A Watykan śledzi w ciszy...

Zaś na plebanii gdy się dziatki spać położą,
to jurna proboszczowa męża wnet przygarnie,
by zaspokoił jej i swoją „wolę Bożą”
- jak niegdyś ksiądz-dziad i ksiądz-ojciec lecz - legalnie...

A jeśli kiedyś szepnie: - Bocian do nas leci,
bo znów bez „gumki” chciało ci się,  ty - baranie !
On jej odpowie: - Bóg dał dzieci – da na dzieci!
- A poza tym – od czego są ci...parafianie?
- I mam y jeszcze Kościelne Piąte Przykazanie!
***
Nim więc  Watykan spłodzi święty nam niewypał
i na plebanie wkroczą Barbies i Ksantypki
- niech pozostanie tam celibat – mdły jak lipa.
Od wieków wszak łykamy napar z Świętej Lipki
[10.04.2010]

Brak komentarzy: