Strony

wtorek, 17 listopada 2009

ENDECKA WSTYDLIWA HISTORIA O TYPOWEJ MĘSKIEJ PRZYPADŁOŚCI


Pan Mendek miał kaca i leżał w łóżeczku
i przyszedł doń Endek... – Jak się masz, Mendeczku?
Pan Mendek w Endeka wzrok wlepił kaprawy...
- Źle bardzo, kolego... Umieram dla Sprawy..
.
Pan Endek się zerwał – ni chwili nie zwlekał
i przywiódł lekarza do łóżka Mendeka.
Popatrzył nań Mendek wyblakły jak glista:
-Ja znam go, Endeku... To znany cyklista!

Pan Endek wyprosił podleca z sypialni
i myślał, jak ulżyć mendeczej męczarni...
Pysk blady...dłoń zimna...a oczy – wprost nędza...
Wyskoczył znów Endek i pobiegł po księdza!
Jak ujrzał go Mendek, to zawył: - Niech idzie!
Bo znowu mi będzie pierniczył o Żydzie!!!

Pan Mendek wręcz niknął... To w kacu się zdarza...
Oszalał pan Endek – biegł po aptekarza.
Niech pan mi pomoże! - Przyjaciel mój kona!
Zobaczył go Mendek: - Precz za drzwi masona!
Popukał pigularz się lekko po czole...
- Zrób klina z kretynem, endecki matole!

Że Endek na wódkę to bestia pazerna...
Że w barku czekała przesmaczna „Koszerna”....
Że niżej na tacy srebrzyście lśnił nikiel...
i z macy ciasteczka wabiące miodzikiem...

- Pił Mendek...Pił Endek...Był klin... Był klin klina...

Z obrazu gapiła się Święta Rodzina...
Żyd stary, Żydówka,.małolat - też Żyd...

W endeckim mieszkaniu! – Ach, czyż to nie wstyd?    
 17.11.2009.

Brak komentarzy: