Strony

sobota, 28 lipca 2007

Obraz geometryczny ze śliczną "curvą" w tle



zaobserwowany oczyma starzejącego się lenia
niepewnego już swej wiedzy matematycznej

[KONESEROM I ZNAWCOM 
najpiękniejszej geometrii świata 
 polecam album 
KOBIETA PIĘKNA JEST]
Deptakiem sunie kociak... Kroczy sobie godnie...
Zgrabnymi półkulami wypełnione spodnie
i bluzeczka sferycznie gdzie trzeba opięta...
Urocze cykloidy rysują oczęta
[Lub inne trajektorie... –Jam na „matmie” zwykle
śledził cykle Historii a nie  epicykle,
po których krążą myśli pań od matematyk.
- Często był romantykiem ten, kto dziś pragmatyk].
Biodra niczym dwa łuki...O cięciwie – błysk!...
I strzyknięcie w kolanie – jakby ktoś dał w pysk!...
Więc wracam w rzeczywistość z myślą niedorzeczną:
- Szczęśliwy, kto dziewczynie tej przerżnie... dwusieczną...
A tymczasem jej głowa kreśli sinusoidę...

- Ciekawe, dokąd w tej matematyce dojdę...
Miał być widok z balkonu – robi się akostych...

Nie gustuje Natura Matka w liniach prostych...
Płaszczyzną, ostrosłupem harmonii nie mąci...
- Ot, czasami gdzieś wdzięczny odsłoni trójkącik...
Chętnie montuje , wszystkich nazwać nie wydolę,
łuki, elipsoidy, kule, parabole.
Kątami, kwadratami ciała nie pochlasta..
- Ot, smukły walec komuś przyczepi - i basta!
- Lecz  żeby sześcian, torus lub ostrosłup ścięty
zamontować? - Na takie nie pójdzie przekręty!

Idzie myślące białko, nie myślące  wcale,
że w niej krzywe stożkowe,  sfery i spirale,
zamknięta przestrzeń, co się nie zawsze domyka,
tak się w niej potęguje curva balistica...

Lecz gdy się nie ustrzeże, to nim minie pacierz,
krakowian gotów silnią przemienić ją w macierz,
co skończy się układem zero-jedynkowym...

Tymczasem kociak przeszedł... No i problem z głowy.. 
[28.07.

Brak komentarzy: